Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jak RZyć?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jak RZyć?. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2015

Anaconda, Zombie i Buntowniczka, czyli I'm Stronger Than You 1/?

Witamy!
Jeszcze raz przepraszamy za tak długą nieobecność. Mamy nadzieję, że nam wybaczycie.
Dziś analizujemy coś, czego dawno już tutaj nie było – opko o Justinie Bieberze. Cieszycie się?
My też nie.
Po bardzo sensownym i zawierającym garść RZyciowych porad prologu, zabierzemy Was do rozdziału pierwszego, w którym poznamy główną boCHaterkę Buntowniczkę i jej problemy, zmęczonego Biebera Zombie, trzy plastikowe lale i Arianę Grande, która robi oczy zbitego psa i jest urocza. Dowiemy się też, dlaczego warto mieć przy sobie zapaliczkę, jak poznać nowego wroga i jak dogadać się ze zwierzętami. Autorką jest Karolcia Niewiem, a opko znajdziecie tu:
http://not-always-is-just-like-you-want.blogspot.com/
Analizują: Red i Arkanistka

Zaczynamy od prologu, który jest krótki i urzekający.

Prolog.

"Każdy chce iść na skróty, ja mam proste rady.
Chcesz schudnąć? Nie jedź, grubasie.

No właśnie, nie jedź, tylko idź. A najlepiej pobiegnij, spalisz więcej kalorii!

Kocham takie zupełnie z dupy wzięte prologi.

Chcesz zarabiać? Zapieprzaj leniu.

Hmm, ja zarabiam, ale nie zapieprzam. Dziwne. Czyżbym robiła coś źle?

Niektórzy mogą zapieprzać całe życie, a i tak dużo na tym nie zarobią. Sad story.

Chcesz szczęścia? Znajdź sobie kogoś."

Ech, ile razy trzeba tłumaczyć, że szczęście nie zależy od "znalezienia sobie kogoś"? Naprawdę, nie dla wszystkich akurat Tró Loff jest wyznacznikiem szczęścia i radości!

Szczęście liczy się w lisach! A nie, to tylko ja.

Rozdział 1 - My first day , I do not want to be willed not like last time .

*Lily Pov*

Ach, powiew nowoczesności na blogasku! Stare, dobre "oczami Lily"? Gdzie tam, to już jest passé! Teraz na topie są POVy.

To chyba tylko u nas się pojawia pierwszy raz. Na innych analizatorniach tego typu opis ma już ładnych parę lat.

Kwa, kwa, kwa, kwa.

Muu, muu, muu, muu?

Beeeeee!

Usłyszałam swój cudowny budzik, wyczujcie sarkazm błagam.

Jeżeli musisz prosić o wyczucie sarkazmu, to znaczy, że coś z tym sarkazmem poszło bardzo nie tak. Dobry sarkazm to taki, z którego nie trzeba się tłumaczyć. To tutaj, to jest co najwyżej srakazm.

Co te wszystkie aŁtoreczki mają z sarkazmem? Bohaterowie mają prawo wyrażać swoim zachowaniem cokolwiek, a tu co opko, to sarkazm.

Kurwa mać.

Wyłączyłam budzik, przetarłam oczy i usiadłam po turecku na łóżku. Sięgnęłam po paczkę z  papierosami i zapaliczkę.

Że zapaliczkę cuchnącą? 
Źródło
I po ci ona do papierosa? Będziesz tę zapaliczkę, no nie wiem, jarać?

Ciocia Wiki podpowiada, że zapaliczka działa łagodząco na histerię. Niektórym by się takie rzeczy przydały. http://pl.wikipedia.org/wiki/Zapaliczka_cuchn%C4%85ca

Wyciągnęłam fajkę i włożyłam se ją pomiędzy wargi.

Jak bardzo zjebaną mam psychikę, jeśli to zdanie brzmi dla mnie dość dwuznacznie? Idę się napić.

Kocham te wszystkie piękne, literackie "se". <3

Mmm, Marlboro.

- Lily, wstałaś? - Usłyszałam wołanie swojego brata idącego od mojego pokoju.
Kurwa.

Dlaczego przeklinasz? Jeśli się boisz, że brat przyłapie cię na paleniu, to bez obaw, przecież on idzie OD twojego pokoju. Wszystko w porządku, dziewczyno!

Chodził od pokoju do pokoju, szukając sensu jej zachowania.

Zgasiłam szybko papierosa i wrzuciłam go do szafki w moim biurku.

Okazało się jednak, że papieros nie był zgaszony, więc najpierw zapaliło się biurko, a potem spłonął cały dom z boCHaterami w środku. Koniec opka.

Chciałybyśmy. Ale niestety:

- Hej, chodź już na śniadanie - kiwnęłam głową i powiedziałam jeszcze że się ubiorę i zejdę.

Nigdy nie będę miała dość tej klasyki. <3
Źródło
*wstaje i bije klasykowi brawo*

- Okey, czemu tu tak pełno dymu?

– A, bo jarałam sobie zapaliczkę. Ojej, co ten smokojednorożcowidelec robi na twojej głowie?


- Em, wydaje ci się. - popatrzyłam na niego i lekko się uśmiechnęłam.
- Możliwe, 10 minut i widzę cię na dole. - Powiedział i wyszedł z mojego pokoju.

Dziesięć minut?! Chłopie, to jest boCHaterka opka, ona się w tak krótkim czasie nie wyrobi z porannymi czynnościami!

Czy tylko ja mam wrażenie, że gdyby tam był dym, to bardziej by to wywąchał niż zobaczył? Zapachu dymu papierosowego nie da się pomylić z niczym innym.

Mimo że jestem pełnoletnia to i tak nie chce by Stefano wiedział że pale.

Że pale... Co? Ponabijały na siebie jakichś skazańców?
Stąd
No tak, może Stefano jest bardzo wrażliwy i nabijanie na pal mogłoby być dla niego zbyt drastyczne.

Stefano brzmi dla mnie jak imię kota. A tak właściwie, to czemu ona nie chce, żeby on o tym wiedział? Jak jest pełnoletnia, to jej może co najwyżej nachuchać.

[Wycinamy opis porannych czynności, bo jest nudny i niczego sensownego nie wnosi do analizy.][jak każdy tego typu opis]

- Cześć Big Bracie. - podeszłam do niego i pocałowałam w policzek

– Cześć, Small Siostro. Dlaczego się ze mną witasz, skoro widzieliśmy się przed chwilą? Widzę, że niezła ta zapaliczka.

Pewnie powoduje krótkotrwałe zaniki pamięci.

- Cześć masz tosty.

Jak ja kocham tosty, mmm.

- Odwieść cie do szkoły?

Lepiej nie, nie wolno odwodzić boCHaterek opek od szkoły, bo będą jeszcze głupsze, a to już prawie kataklizm. Lepiej ją do tej szkoły odwieź.

Nie tylko boChaterki są odwodzone od szkoły...


- Tak, dzisiaj mój pierwszy dzień, jezu stresuje się.
- Nie masz czym, czytałem o tej szkole jest naprawdę dobrą szkołą, już cię to nie spotka, obiecuje.
Jedynie co zrobiłam to się do niego uśmiechnęłam. Nie chce żeby było tak samo jak w tamtej szkole.

Mhroczna przeszłość appeares.

Obliczmy prawdopodobieństwo, z jakim może pojawić się informacja o tym, co było w "tamtej szkole".

- Dobra, jak nie chcesz się spóźnić to chodź.
- Okey tylko poczekaj chwilę pójdę po torbę.

Naprawdę zastanawia mnie, jak ona wymawia to "okey". Z "y" na końcu? Dobra jest.

Musi mieć niezłą dykcję.

*

- Dasz radę.
- Dziękuje - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.

Idąc korytarzem w poszukiwaniu sekretariatu widziałam jak ludzie patrzą na mnie i szepczą coś, niektórzy nawet pokazywali palcami na mnie, oni myśleli że ja tego nie widzę?

No tak, widzę tu scenę rodem ze "Zmierzchu". Uczniowie nie mają nic lepszego do roboty, niż wgapianie się w jakąś nową dziewczynę w ich szkole? Noale, to boCHaterka opka, gwiazda, Mary Sue, ona musi mieć wejście!
Źródło
Pewnie zapomniała zdjąć różowe paputki z króliczkami, bo innego powodu nie widzę, by się tak gapili.

Idioci, wszędzie idioci.

A tu się zgodzę. (wiem, wiem, może i ta uwaga jest zbędna, ale naprawdę rzadko zgadzam się z aŁtorkami, więc uznałam za stosowne odnotować ten fakt)

*tu wklej dowolny obrazek z serii "I'm surrounded by idiots"*

Idąc korytarzem wpadłam na kogoś i mój seksowny tyłek walnął się o brudną podłogę.

Źródło
Przepraszam, zatkało mnie. Skromność to twoje drugie imię, boCHaterko. Lily Skromność Salvatore, jak to cudnie brzmi.

Wierzcie lub nie, ale aŁtorka sama stworzyła zakładkę "Bochaterzy". A co do nazwiska, to dokładnie tak samo nazywa się jeden z moich ulubionych autorów powieści fantasy i smutno mi z tego powodu.

 - Uważaj jak chodzisz głupia suko - spojrzałam w górę i zobaczyłam trzy plastikowe lale.

Klasyka, klasyka wszędzie. Bo czym byłoby opko o Bieberze bez plastikowej lali, a najlepiej trzech?

A te boCHaterki to też zawsze muszą być jakieś mhroczne. I strasznie rzadko postaci drugoplanowe i te z dalszych planów mają jakiekolwiek życie, zauważyliście?

-  Och.. - Wstając podniosłam jedną brew do góry,

...używając do tego mojego podręcznego lewarka...

Czyżby brew była połączona z jej narządem równowagi i jeśli siada, to brew automatycznie wędruje jej w dół? A na przyszłość, aŁtorko, podnoszenie samo w sobie jest czynnością sprawiającą, że coś przenoszone jest w górę. I, znając moje analizatorskie szczęście, wykrakałam na przyszłość cofanie się do tyłu.

wpatrywałam się w nią jakieś 5 sekund po czym odwróciłam się i już chciałam iść ale ktoś mnie pociągnął za łokieć.

O losie, zabierzcie je.

No, łokcie bywają kłopotliwe. Zwłaszcza, gdy się nimi uderzy o framugę drzwi. Boli jak cholera.

Ja to nawet o klamkę łokciem zahaczę. A ten sekundnik w mózgu każdej boCHaterki... <3

- Gdzie idziesz suko? - powiedziała uśmiechając się.

Do budy. :)

Jak na typowego opkowego plastika, to coś kiepski zasób słownictwa posiada.

Muszę przyznać że tyłek to ma wielki.

Anaconda?
Źródło
Trudno powiedzieć.

 - A.co.cie.to.obchodzi - Robiłam przerwę za każdym wyrazem by zrozumiał mnie w końcu że mam jej już dość.

Wszystko jest poprawne. Anaconda to wąż, wąż zrozumiał, wszystko się zgadza.

Kto zrozumiał? Czyżby nasz naczelny plastik zmieniał szybko płeć?

- Jeśli myśl..- Chciała dokończyć ale ktoś jej przerwał.
- Zostaw ją. - Odwróciłam się i zobaczyłam rudą dziewczynę.
- Bo co mi zrobisz Grande?
- Nie chcesz wiedzieć Minaj.

Jej, trafiłam z Anacondą!

*warczy na brak jednej kropki* Mam pytanie, czy wciskanie wszystkich swoich idoli i anty-idoli do opek to jakiś taki wewnętrzny przymus?

Nie, tak jest pewnie napisane w Poradniku Pisania Opek dla Opornych. Albo w innej Opkobiblii.

- Pierwszy dzień w szkole i już ktoś mnie broni. Coś czuje że tutaj nie będzie tak jak w tamtej szkole.
Pana z Wielkim Tyłkiem.

Hmm, Arkanistko, znasz jakiegoś pana z wielkim tyłkiem? A jeśli tak, to nie wiesz może, co on robi w tym opku i której szkoły jest właściecielem?

Nie, przykro mi, nie znam żadnego pana z wielkim tyłkiem. Wujek gugiel również nie, za to wujcio zna całą masę pań z wielkimi tyłkami.

Tak, dałam jej już przezwisko muszę przyznać że jestem dobra w tym.

Będziemy wyprowadzać ją z błędu? Szczerze powiedziawszy, nie widzę w tym sensu. Mów do słupa, a słup jak boCHaterka.

Tłumaczenie czegokolwiek boCHaterkom i tak nie ma sensu. I, przepraszam, dobrze wyczytałam, że ona ma 18 lat? Chyba jeśli idzie o jej organizm, bo psychika odbiega nieco poziomem od przeciętnego osiemnastolatka.

Spojrzała na rudą dziewczynę z kpiącym uśmieszkiem po czym spojrzała na mnie.
- Jak myślisz że to koniec to się mylisz suko. - Mówiąc to nie przestawała się uśmiechać. Pierwszy dzień w szkole a mi się już wydaje że znalazłam nowych wrogów.

Oj tam, zaraz wrogów, toć ona tak ładnie się do ciebie uśmiecha. I to przez cały czas!

Sama ironia, sarkazm grubymi nićmi szyty i w ogóle. Brakuje tu jeszcze tylko pogardy i będzie to chyba szczyt umiejętności opisywania emocji w opkach.

- Hej jestem Ariana Grande , ale mów mi Ari. - jeju, jaki ona ma piękny uśmiech.

Jeżu, wszyscy się tam uśmiechają, czuję się tak, jakbym znowu spotkała moją byłą koleżankę z czasów gimbazy. On też nie przestawała się uśmiechać.

Wiesz, czasami widuję tę koleżankę i zdarza jej się nie uśmiechać. A co do wciskania tych wszystkich piosenkarek/-karzy do opek, to doprowadza mnie to do takiego samego stanu, w jakim znajduje się Adam w tym teledysku: https://www.youtube.com/watch?v=xqds0B_meys

- Hej jestem Lily  Salvatore mów mi po prostu Lily. Ej, pomożesz mi znaleźć sekretariat.
- Odwróć się.
Po odwróceniu się zobaczyłam drzwi z napisem "Sekretariat"
Ja pierdole, jaki wstyd.

Ja, gdy pierwszy raz przyszłam do nowej szkoły, wlazłam do ubikacji dla nauczycieli i głośno komentowałam papier toaletowy. Słyszała to jedna z nauczycielek, która weszła tam po mnie. Co ty wiesz o wstydzie, boCHaterko?

Uhm, nie ty jedna miałaś problemy w tej szkole z ubikacjami, Red. Pamiętasz te drzwi na parterze, chyba zaprojektowane tylko po to, by zabić kogoś, kto obok nich przechodzi?

Trudno zapomnieć. Kilka razy ledwo uszłam z życiem.

*Justin Pov*
-Hej jb, mam sprawę.
-Czego chcesz? - Co ten człowiek znowu ode mnie chce. Jestem zmęczony..

I głodny... Kropki się nie uchronią przed moim głodem... Miałem ochotę na mózg, ale w tej szkole żadnego nie znalazłem, więc muszę żywić się kropkami. :(

Biedny, głodny zombie.

- Ty, auto, wyścigi, wygrana. - Wyszczerzył się do mnie jakby był Pojebany.

Matko kochana, kolejny uśmiechacz. Idę się napić.

Może to jakaś zaraza? Zaczyna się od szczękościsku.

- Zgoda.

*Lily Pov*

Wiesz, aŁtorko, zwykle nie jestem taka miła, ale tym razem będę. Pójdź do biblioteki miejskiej, wypożycz tam "Granicę" Zofii Nałkowskiej i przeczytaj te fragmenty, które pisane są z perspektywy Elżbiety Bieckiej. Zaręczam ci, że jeśli dobrze stworzysz narrację trzecioosobową, te wszystkie *Lily Pov* czy *Justin Pov* nie będą ci potrzebne.

 Stoję  przy szafie nie wiedząc co ubrać, jestem umówiona z Ari w kawiarni. Okazało się że jest o rok starsza ode mnie ale mimo to jest ze mną w klasie. Powiedziała mi że nie zdała bo "Wredna szmaciura" Nie przepuściła jej z Matematyki

O co się założycie, że nauczycielka w niczym nie zawiniła, a tak naprawdę Ari jest śmierdzącym leniem i nie chciało jej się wziąć do nauki?

Co tu tak nawpadało wielkich liter? Ale podziwiam szacunek boCHaterki do Królowej Nauk.

Wybrałam w końcu niebieskie rurki i czarnoniebieską koszule w kratę z rękawami 3/4, poprawiłam makijaż i wyprostowałam włosy.

Źródło
Tel mi moar.

Opis zakładanego stroju-check.

Wkładając swoje białe Air Focy usłyszłam głos Stefano.

Miałaś na myśli buty Air Force? No... Prawie ci się udało.

Może założyła na nogi czarno-białą wersję filmu "Air Force One"? Albo samolot z Obamą? http://pl.wikipedia.org/wiki/Air_Force_One

- Gdzie idziesz?
- Z Ari do Kawiarni- Już chciałam wychodzić gdy mój brat znowu przemówił.

I zatrzęsła się ziemia, otworzyło się niebo, a rosnący koło domu krzak spłonął. Czy coś.

No cóż, z pewnością pomidorowa się rozstąpiła.

- Cieszę się że masz przyjaciół.

Po 10 minutach marszy

Marsz znalazł sobie idealną dziewczynę. Nazywa się ona Marsza. Życzę im szczęścia i wielu grzecznych dzieci. Marszątek.

Może jej chodziło o dragonage'owskie Święte Marsze?

 w końcu doszłam do kawiarni była przeciętna okrągłe stoły, krzesła, spokojna muzyka.

A czego się spodziewasz? Stołów z dziurką, bujanych foteli i disco polo?

A może wielgachnych stołów, drewnianych ław i Hansiego Kuerscha śpiewającego ci do kotleta, ewentualnie do drinka?

 Było dosyć dużo ludzi. Widząc Ari przy oknie wyruszyłam do niej.
-Lily nie będziesz zła? - Zrobiła oczy zbitego psa, była taka uroczy.

I taka zmieniający płeć. Uwaga, gender!!!

Kolejna! Nieee!!!

Nie, nie jestem lesbijką.

Hę? 

Wierz mi, boCHaterko, po uwadze na temat oczu zbitego psa, prędzej wzięłabym cię za zoofila niż lesbijkę. Co nie zmienia faktu, że byłoby to raczej bardzo odległe skojarzenie.

- A czemu miałabym być?
- No bo zaprosiłam zna..O już są!  - Krzyknęła i im pomachała.
Co? Znajomi? Ona śmieszna jest. To nie tak że jestem inna i oboje się ludzi.

Źródło
Spoko, ja też nie oboje się ludzi. Cokolwiek to znaczy. Ja ich po prostu czasem nie lubię.

Nie wiem, ale wyobraziłam sobie człowieka w gigantycznym oboju. To chyba nie to.

Po prostu mogła mnie uprzedzić że chce kogoś zaprosić i że tymi znajomymi są Faceci.

Faceci! Nieeee! Jak ona śmiała?! I to Faceci, wielką literą, to musi oznaczać coś okropnego!
Źródło
Straszne, zaprosiła kogoś bez twojej zgody! I co teraz zrobisz, popłaczesz się?

Tupnie nóżką i powie, że ich nie lubi. A potem poskarży pani.

Nim się zorientowałam oni już siedzieli i patrzeli na mnie, mam coś na buzi?

Em, niekoniecznie? Nie znają cię, może im się, no nie wiem, przedstawisz? Albo niech Ari cię przedstawi?

No co ty, Red. To zbyt logiczne.

- Cześć wam to jest Lily - uśmiechnęłam się i popatrzyłam na nich - A to jest Chris, Lukas, Cody oraz Justin.
- Hej, miło was poznać.
- Nam ciebie również. - Powiedział to podajże Lukas.

Podajże flaszkę, Lukas, bo na trzeźwo tego nie zniosę!

Może to jego imię? Pamiętam, że w Oblivionie była postać imieniem Wiążże-Szybciej.

y

xz?

y=ax+b

Jezu jaki on gorący.

Nie dotykaj, oparzysz się!

Od samego patrzenia ma pewnie oparzenia drugiego stopnia na gałkach ocznych.

Lily opanuj się i tak nie będziecie razem.

Jeżu, zaczyna się. Znowu to samo. Czy w każdym opku musi występować ten sam schemat?
Źródło
No wiesz, faceci wykorzystują zupełnie inne schematy. Może następnym razem zamiast aŁtorki weźmiemy jakiego aŁtora na warsztat?

[BoCHaterka świetnie dogaduje się ze wszystkimi, nawet z FACETAMI. Potem dzwoni do niej Big Brother.][Wielki Brat zawsze patrzy...]

- Witam pana.
- Dzisiaj. Wyścigi. Ty jedziesz, rozumiesz? - Powiedział tonem który nie słyszy sprzeciwu.

Wrr, Christian Buc Grey mi się przypomina. Lukas, podajże siekierę, jest mi potrzebna. No i frazeologia nam tu galopuje. Nie ma czegoś takiego jak "ton, który nie słyszy sprzeciwu". Jest za to "ton nieznoszący sprzeciwu".

Geez, ona ma podobno 18 lat. Naprawdę musi nią tak jej własny brat pomiatać?

- Um, dzisiaj? Zgoda. - rozłączyłam się i chowając telefon do kieszeni wyszłam z łazienki.
- Miło było was poznać, ale teraz muszę już iść. - Kładąc na stół 5 dolców za moje ciastko jeszcze ich przytuliłam i wyszłam.

Koniec pierwszego rozdziału. Kolejnego na razie nie ma, ale jeśli się pojawi, na pewno rzucimy na niego okiem.

Chyba tylko po to, żeby aŁtorka się zapluła z wściekłości na wrednych hejterów.

A bonusowo, fragment komentarza od aŁtorki:

Tak jak obiecałam jest dzisiaj pierwszy rozdział!
Jeśli się podoba możecie wyrazić swoje opinie w komentarzach.

AŁtorka nie napisała, co mamy zrobić, jeśli się nie podoba, więc napisałyśmy po prostu analizę. Mamy nadzieję, że dobrze wybrnęłyśmy z tej sytuacji.

Miejmy nadzieję. Ale raczej nie mamy co liczyć na szturm fanek na komentarze, bo to opko jest nowe. Świeżutkie z lutego.

Następny rozdział powinien być niedługo.

Trzymamy za słowo i nie możemy się doczekać.

Nie zawiedź nas.

Na koniec jeszcze dodam (ja, Red), że mam zamiar zacząć tu nową serię – Red Czyta. Nie powiem Wam jeszcze, co pójdzie na pierwszy ogień, chociaż możecie się domyślić, to nie będzie trudne. Mam już opracowany pierwszy rozdział, ale opublikuję go dopiero za parę dni, żebyście mogli nacieszyć się (albo i nie) aktualną analizą.
Teraz już naprawdę się żegnamy.
Do zobaczyska!

sobota, 26 lipca 2014

AŁtoreczkowy przepis na sukces, czyli jak RZyć? 2

Witam!
Tak jak obiecałam, mam dziś dla Was drugą część mojego RZyciowego poradnika. Dowiecie się dziś m.in. dlaczego warto uczyć się języków obcych, jak się wypowiadać i jak buntować. AŁtoreczki, aŁtor i oceniające podpowiedzą Wam, jak RZyć, by wszystko szło po Waszej myśli i by wszystko zawsze się układało. Jesteście gotowi? To zaczynamy!


Uciekaliście kiedyś przed kimś? A może, tak dla odmiany, to Wy kogoś goniliście? W obu przypadkach Mania Okumura podpowie Wam, co powinniście, a czego nie powinniście robić:

 Oderwała się od muru i mijając chłopaka, pobiegła prostą drogą.
 Poczuła ucisk na nadgarstku, nie mogła dalej biec. Przekręciła lekko głowę, trzymał ją, ciągle się uśmiechając. Próbowała się wyrwać jednak był za silny.

Ok, jeśli uciekacie, pamiętajcie - NIGDY nie odrywajcie się od muru! Najlepiej w ogóle się do niego nie przyklejajcie, no bo, w sumie, po co? Potem będziecie musieli się oderwać i silny napastnik Was złapie.
Jeśli to Wy jesteście "stroną goniącą" - najlepszym i najprostszym sposobem na złapanie ofiary jest, uwaga, skłonienie jej do przekręcenia głowy, nieważne czyjej, ważne, żeby była przekręcona pod odpowiednim kątem (najlepiej 180 stopni), a następnie ową głowę przytrzymujemy. Nic prostszego, a ofiara już jest nasza!

Dobra, jedziemy dalej. Jak wiadomo, człowiek sukcesu powinien umieć siedzieć z klasą. Niby taka prosta rzecz, wydawałoby się, że wręcz banalna i oczywista, a w ogóle to po co o tym pisać. No, grześ zaraz Wam udowodni, że siedzieć jak człowiek z wyższych sfer wcale nie jest tak łatwo:

Siedział chybotliwie na długiej pomarszczonej ławie, a jego cień skradał się wolno, puszczony na łowy mimo woli.

Widzicie, moi drodzy Czytelnicy? Zawsze, ale to zawsze musicie siedzieć chybotliwie, inaczej nie wejdziecie na szczyt. Mebel, na którym siedzicie, też jest ważny, co widać na załączonym obrazku. Najlepiej by było, gdybyście zawsze siadali na pomarszczonej ławie, ale roześmiany fotel albo taborecik z zaciśniętymi zębami też mogą być. Fragmentu z cieniem nie skomentuję, bo zwyczajnie go nie rozumiem, tak więc przejdźmy dalej. Ten sam grześ wyjaśni nam, co możemy zrobić, żeby być śmiałym człowiekiem. Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach śmiałość jest cechą pożądaną, a więc... Słuchajmy grzesia:

 – Obejrzyj ty się na siebie, wstań i godnie pójdź do domu, póki godzina wczesna i szkód jakich nie ma – karczmarz był śmiały, ponieważ przywykł do swego rzemiosła: karcił nocami panów, a w dzień litował się nad biedakami.

Widzicie, jakie to łatwe? Nocami musicie pokazywać swoją zUą stronę, karćcie panów, nieważne jak, chociaż myślę, że szpicruta byłaby najlepsza, za to w dzień musicie stawać się aniołami dobroci i litować się nad biedakami. Może nie brzmi tozbyt zachęcająco, ale zaufajcie grzesiowi! On z pewnością wie, co mówi!
Źródło
Kolejny blogasek został znaleziony przez przypadek. Szukałam jakichś sherlockowych opek godnych analizy, aż trafiłam na tytuł, który zmroził mi krew w żyłach: Sherlock and One Direction. Na szczęście okazało się, że pan Holmes nie został skrzywdzony umieszczeniem go w directionerowym (tak to się pisze?) światku, a po prostu boCHaterka opka ma na imię Sherlock. Kamień spadłby mi z serca, gdybym je miała. Nie no, żartuję. Mam serce. Wielkie i pełne miłości do słitaśnych aŁtoreczek.
Człowiek wielki powinien się odpowiednio wypowiadać. Taka na przykład kobieta sukcesu, która mówi jak "nadworna panienka u boku królowej"... Hohoho, czyż nie? AŁtorka opka o na-szczęście-nie-Sherlocku podpowie Wam, jak mówić:

- Widzisz ja, bo mam dzisiaj bardzo ważną dla mnie rozszerzoną algebrę oraz mój ulubiony przedmiot jakim jest angielski - odpowiedziała jakby była nadworną panienką u boku królowej.

Taak jest. To oczywiste, że "nadworne panienki u boku królowej" wtrącają po czasowniku nasze stare, swojskie, śląskie "ja". Jestem wzruszona. *ociera samotną łzę* 
Przejdźmy do czegoś innego. Jesteście zbuntowani? Macie swoje, odmienne spojrzenie na rzeczywistość, swoje idee? Chcecie pokazać światu swoją inność i swój bunt? Ta sama aŁtorka powiem Wam, jak to zrobić: 

Spokojnie weszła do szkoły. Udała się w kierunku korytarza z szafkami. W połowie stanęła przy swojej, która zamiast tak jak pozostałe szafki być zielona była czerwona. To była oznaka jej buntu.

Źródło
O, tak, mam czerwoną szafkę, jestem taka zbuntowana! Red ma pytanie - jeżeli mam w pokoju zielone ściany, a sama bardzo lubię kolor czerwony, czy to coś oznacza?
...
Cóż, odpowiedzi na pytanie pewnie się nie doczekam, dlatego zapraszam dalej. Dobrze jest, gdy człowiek sukcesu ma w sobie coś... tajemniczego. Wtedy inni ludzie mogą się nad nim zastanowić, poświęcić chwilę na próbę rozgryzienia jego tajemnicy itd. Dobrze jest też, jeżeli ów człowiek zna jakieś języki obce. Co robić, żeby być bardziej tajemniczym i jakiego języka obcego warto się nauczyć powie nam Izas z Ocenialni Blogów Motylek.

Zawsze czytam ostatni rozdział/notkę. Hm... Tytuł po angielsku. Właściwie, średnio mi się to podoba. Ludzie mogą nie kapować, o co biega. Z drugiej strony, dodaje to rozdziałowi tajemniczości...

Widzicie? Angielski, na to trzeba postawić! Na to stawiają ludzie sukcesu! Naucz się angielskiego, używaj go, a wtedy będzie Ci dane. Tak mówi Izas, a ona się zna, w końcu jest wspaniałą oceniającą!
Ale język angielski ma także inne zalety, a umiejętność posługiwania się nim może przynieść Wam jeszcze więcej korzyści. Jakich? Tu poprosimy o głos panią Faceless, oceniającą z Ocen DHL.

Adres bloga tradycyjnie po angielsku, ale w porządku, do tego już przywykłam. W obcym języku wszystko brzmi jakoś bardziej po ludzku.
Źródło
No, czy to nie wspaniałe? Mów po angielsku albo w innym obcym języku, będziesz brzmieć bardziej po ludzku. Jako inny obcy język proponuję np. suahili, esperanto albo sindariński. Engrish też byłby fajny.

I na koniec - nie wypada, żeby człowiek sukcesu popełniał błędy ortograficzne, (niektórych polskich polityków pomińmy milczniem, ok?). Człowiek sukcesu musi być wykształcony i powinien umieć posługiwać się językiem ojczystym. Ale... od tej reguły są wyjątki. Taki jak na przykład ten, pokazany Wam przez tę samą Faceless:

Poprawność ortograficzna
Tu nie było najgorzej, zdarzyło się kilka błędów ortograficznych, zwłaszcza na początku opowiadania, ale nie płakałam przez nie, więc mogę Ci to ewentualnie wybaczyć.

Źródło
Czy to jasne? Jeżeli oceniająca Faceless nie płacze przez błędy, które popełniasz, jest ok i nie musisz się niczym przejmować. 

I to by było na tyle w drugiej części mojego Poradnika. Mam nadzieję, że teraz sukces przybliży się do Was jeszcze bardziej niż po lekturze pierwszej części i że zawarte w obu częściach rady pozwolą Wam spełnić Wasze marzenia i wspiąć się na sam szczyt. W końcu po to piszę poradniki, specjalnie dla Was, drodzy Czytelnicy, aby pomóc Wam żyć lepiej! 

Teraz Red się z Wami żegna. Do następnego razu!

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

AŁtoreczkowy przepis na sukces, czyli jak RZyć?

Witajcie!
Na wstępie chciałabym Was bardzo, bardzo przeprosić za to, że musieliście tyle czekać na następną, jak to nasze kochane aŁtoreczki mawiają, "nocię". Jedną z moich wielu wad jest z całą pewnością brak zorganizowania, co w połączeniu z lenistwem i skłonnością do wpadania w różne obsesje dało taki, a nie inny efekt. Przepraszam.
Tak jak zapowiadałam, publikuję dziś efekty mojej pracy nad pewnym projektem. Z pewnością wielu z naszych czytelników zadawało sobie kiedyś pytania takie jak: "jak żyć?", "jak osiągnąć sukces?", "jak prowadzić bloga, żeby stać się sławą?" itp. Postanowiłam, że spróbuję odpowiedzieć na te pytania, opierając się na informacjach znalezionych na różnych blogaskach. Zrobiłam research, spisałam najważniejsze informacje i opatrzyłam je stosownymi (mam nadzieję) komentarzami. Tak, dziś, dzięki kilku aŁtoreczkom, oceniającym i jednemu aŁtorowi, dowiemy się, jak RZyć.
Jesteście gotowi na całą kupę wskazówek i mądrości z rzyci wziętych? No to zapraszam do lektury.


Jak wiadomo, sukces w życiu osiągają często ludzie wyjątkowi. I tu pojawia się problem, bo chociaż ja uważam, że w każdym człowieku jest coś wyjątkowego, to są ludzie, którzy mają inne zdanie. Ale nie martwcie się! Nawet jeżeli Matka Natura nie obdarzyła Was wyjątkowością, NicoleShanti, aŁtorka Opowiadania o One Direction, eee... 1629, ma dla Was rozwiązanie tego problemu.


"-Nazwałaś mnie LouLou.- powiedział miękkim głosem, a ja mogłam przysiąc, że się uśmiecha.
Zarumieniłam się lekko.
-Um… a co to…Er…(WTF) wnosi?
-Tak mówią tylko Ci wyjątkowi.-głos chłopaka zmienił się na bardziej chłopięcy."

Widzicie, jakie to proste? Wystarczy powiedzieć "LouLou". I już. Wydaje mi się, że wiele jest wyjątkowych dzieci, które w momencie gdy czują nagłą potrzebę, by zasiąść na nocniku, mówią "mama, lulu!".
To teraz na trzy, cztery wszyscy mówimy "LouLou". Trzy... Cztery!
Ok, pierwszy krok do sukcesu już za nami. Jesteśmy już wyjątkowi, ale co dalej? Wiemy, że ludziom wesołym, ludziom, którzy mają poczucie humoru, żyje się lepiej. Dobrym żartem potrafią oni uprzyjemnić życie sobie i swoim znajomym. Jak zostać świetnym dowcipnisiem, którego żarty śmieszą niemal wszystkich ludzi na świecie? Ano zaraz się dowiecie.
Jako pierwsza cennych porad udzieli nam pani Kadryl123, aŁtorka kolejnego opka o naszym ukochanym zespole - o One Direction.

"Kiedy byłam już pod domem Lucasa zeskoczyłam z Kiry i weszłam do jego mieszkania, czy on nie potrafi zamykać drzwi? Mogłabym wejść wszystko wynieść i wyjść tak samo nie zauważona. Gdy tylko o tym pomyślałam do głowy przyszło mi żeby zrobić mu żart. Rozejrzałam się do okoła i zastanawiałam się jakiej rzeczy nie za ciężkiej mógłby zauważyć zniknięcie. Telewizor był plazmowy więc chyba nie, aż tak ciężki. Zaczęłam zdejmować go z szafki, ale to chyba nie był dobry pomysł bo był jednak o wiele cięższy niż się spodziewałam. Postawiłam go na podłodze i zaczęłam cięgnąć go za blat w kuchni tak żeby go nie zauważył. Kiedy już to zrobiłam otworzyłam drzwi na rozcież i pobiegłam schodami na górę."

Przepis na świetny dowcip? Ukradnij kumplowi telewizor! Jestem pewna, że po czymś takim zje własne skarpetki ze śmiechu i będzie Cię wielbił do końca życia. Oczywiście po tym, jak już zrobią mu operację przepukliny. (bo ze śmiechu niechybnie przepukliny się nabawi)
Pomijam fakt, że powyższy fragment jest napisany w taki sposób, że trudno mi było cokolwiek z niego zrozumieć. Pomijam fakt, że telewizor plazmowy wcale nie jest taki lekki, o czym wie chyba nawet niezbyt rozgarnięty bachorek o umysłowości chomika. Dlaczego nie wie tego boCHaterka, nie mam pojęcia. 
A, zresztą, masz tu dane, aŁtorko:
"Istotna dla wielu może być waga telewizora - zwłaszcza gdy zamierzasz go kupić przez internet. Dla przykładu, 52-calowy telewizor LCD Samsung LE52B750 waży z podstawą 30,6 kg, podczas gdy 50-calowa plazma Samsung PS50B850 waży z podstawą 32,5 kg, a jest nawet mniejsza od modelu LCD. Plazmy są cięższe od LCD ze względu na typ ekranu i zastosowane rozwiązania technologiczne. Weź to również pod uwagę, jeśli chcesz zawiesić telewizor na ścianie.". http://www.benchmark.pl/testy_i_recenzje/telewizor-hd-poradnik-jak-wybrac-3482/strona/12450.html 
Życzę boCHaterce powodzenia.
http://31.media.tumblr.com/cfda4be193d77ead7b0462d795e0f824/tumblr_mwy0liLsW51qh0zddo1_1280.gif
Drugą aŁtorką, która podpowie nam, jak stać się miszczem dowcipnisiuff, jest Firefly.

 "Wzięłam i wpakowałam sobie kilkanaście (miętówek) do buzi. Całą buzię miałam nimi wypełnioną, aż dziwne że się nie udławiłam. Jak tylko zobaczył mnie z chomiczymi policzkami, buchnął śmiechem na całą klasę, co przykuło uwagę nauczyciela.
            -Evans, czy powiedziałem coś śmiesznego?- spytał poirytowany. Oho czyżby kolejna Pani z portalu randkowego go rzuciła? Zaśmiałam się w duchu."


Bolą Was już brzuchy? Bo mnie bardzo, ale to może mieć coś wspólnego z tymi dziwnymi ogóreczkami, które wczoraj jadłam. Cóż. Myślę, że jeżeli pokażecie się w miejscu publicznym z "chomiczymi policzkami", to sukces społeczny macie zagwarantowany. A jak dorzucicie jeszcze do tego jakąś super zabawną uwagę o życiu prywatnym swojego nieprzyjaciela, to już w ogóle znajdziecie się na szczycie.
Głupoty, ale zawsze to jakiś szczyt, prawda?
Jak już jesteśmy przy mistrzach dowcipu, to pogadajmy chwilę o mistrzach ciętej riposty. Tu ponownie przychodzi z pomocą Firefly:

"-Tak przy okazji, nie wiem co jadłaś, ale przydałoby ci się zjeść miętówkę, albo z dwie- powiedział z zadziornym uśmiechem, a po chwili dodał- A najlepiej z dziesięć.
            A mnie na sekundę wmurowało, żeby w następnej zrobić się cała czerwona ze złości."

BoCHater ma straszliwie cięty język, musimy się od niego wszyscy uczyć. I to nie jest żart.
http://24.media.tumblr.com/tumblr_lz4tjd10E31rogl95o1_500.gif

Dobrze, przejdźmy dalej. W życiu wielu ludzi bardzo ważna jest miłość. AŁtorki bardzo lubią poruszać temat miłości, dlatego znalezienie cennych informacji jej dotyczących nie było szczególnie trudne. 
Dużo światła na temat miłości i związków rzuciła pani Jane Doe, aŁtorka Słów Sercem Pisanych.


"Kiedy kobieta spotyka mężczyznę, kiedy mężczyzna zauważa kobietę, rodzą się emocje. Pociągają się wzajemnie - jedno podnieca drugie, drugie oddziałuje na pierwsze. Wodór dąży do dubletu z innym wodorem, człowiek zrobi wszystko, by znaleźć kogoś, kto dopełni tę parę. Pojawia się chemia, która ma wiele reguł, a i tak często zaskakuje. Bezpieczna reakcja pierwiastka z pierwiastkiem nagle robi się nieobliczalna, wybucha w twarz, a jej skutki są trudne do zlikwidowania. Zmienia się odczyn."

Tzn. ja akurat niewiele z tego bełkotu zrozumiałam, ale to może dlatego że jestem mentalnie blondynką i nie dostrzegam głEMbi i mONdrości takich tekstów. Biedna ja. 
Zrozumiałam tyle, że każda kobieta i każdy mężczyzna, gdy się spotkają, zawsze muszą się sobą zainteresować, co kończy się... wybuchem na twarz. Średnio zachęcająca perspektywa. Przynajmniej dla mnie. No bo co mają począć tacy biedni ludzie, którzy nie chcą się wdawać w żadne romanse, wolą pozostać wolni, niezależni i czyści na twarzy? Smutny byłby dla nich świat, gdyby był taki, jak opisuje to aŁtorka. Ale zobaczmy, co będzie dalej. 

"Uwaga zwraca się ku cielesności, mowie ciała i gestach. Gesty - nawet te najdrobniejsze - mówią więcej niż wszystkie poradniki świata. (wszystkie, ale oprócz mojego) Krótkie i przeciągłe spojrzenia - każde znaczy to samo."

Tja, a coś takiego jak przyjaźń albo miłość platoniczna oczywiście nie istnieje. Aha. Wszystkie gesty i spojrzenia znaczą to samo - Boru, co za nuda.
http://31.media.tumblr.com/tumblr_lzs953yrQd1rn95k2o1_500.gif

"Wiedzą, że już nigdy nie będą sami na tym świecie."

Dopóki jedno z nich nie umrze.
.
.
.
Wybaczcie, musiałam. Jestem okrutna.

"Zrozumieli, że samotność jest zła."

A to niby z jakiej racji? AŁtorko, ja i Sherlock mamy Ci coś do powiedzenia:
http://twitpic.com/show/large/d1mqhd
"Współżycie i symbioza dwojga organizmów to najlepsza rzecz, jaka powstała na ziemi."

Och, z pewnością. Nie licząc czekolady, muzyki, filmów, książek, przygód i kawy. 
No, myślę, że dzięki aŁtorce zmieniliście swój światopogląd. Ilość mONdrości zawartych w jej tekście jest naprawdę przytłaczająca. Aż mnie dziąsło rozbolało.
Kolejnych rad dotyczących miłości i związków udzieli nam Patryk Samuel, aŁtor blogaska z wdzięcznym wyrazem "DORKwood" w adresie. Ja też nie wiem, co nim kierowało, gdy ten adres ustalał.
Dziewczyny, wiele z Was na pewno marzy o księciu na białym rumaku, panu Darcym, czy tam o innym uosobieniu idealnego faceta. Patryk Samuel ma dla Was taką propozycję:

"Jesteś dobrym człowiekiem, Ivanie. Myślę, że będziesz bardzo dobrym mężem i byłbyś też dobrym, choć surowym ojcem. Jedyna twoja wada to nadużywanie alkoholu i rozwiązłość, ale nie jesteś porywczy, nie bywasz brutalny, a to zalety u mężczyzny, bardzo rzadko spotykane."

Która by nie chciała na męża alkoholika i rozwiązłego knura? Ale za to nie jest brutalny i porywczy, łaskawy pan! Gdyby nie to, że bardziej niż faceci interesują mnie takie sprawy jak choćby samorealizacja i robota, to pierwsza poleciałabym szukać takiego Ivana. 
Dobra, mamy już wymarzonego partnera, to pójdźmy o krok dalej - niektórzy pewnie chcieliby  (jeśli nie teraz, to w bliżej nieokreślonej przyszłości) mieć potomka. Co zrobić, aby dziecko było dziedzicem idealnym, spełnieniem rodzicielskich marzeń? I żeby w ogóle istniało... Z pomocą znowu przychodzi Patryk Samuel:

"Ivan wszedł do królewskiej sypialni i zasiadł na łóżku. W końcu się na nim położył, tylko rozwiązując koszule. Patrzył na swoją piękną, młodą żonę i zachodził w rozmyślania dlaczego nie może mu się oddać. Potrzebował dziedzica, a w tym celu musiał skonsumować małżeństwo i to nie raz, a kilkakrotnie."

Bo za pierwszym razem nigdy się nie udaje spłodzić potomka. To elementarne. 
http://www.reactiongifs.com/lol/lolololol.gif

Skończmy już z tematem miłości, a zajmijmy się czymś, co jest bardzo ważne w dzisiejszych czasach. A mianowicie sportem. Sport to zdrowie, jak wiadomo, ćwiczyć warto i fokle. A kiedy jest najlepsza pora na sport? AŁtorka Nieproszonej Miłości już biegnie z odpowiedzią!

"Czuła się strasznie. Tak, jakby przejechała ją ciężarówka. Przecież nic wczoraj nie piła, a nawet nie pamięta w jaki sposób dostała się do domu. Nie miała ochoty na nic, więc poszła dalej spać. Godzina jedenasta. Obudził ją sms od nieznajomego nadawcy. Serce zabiło jej mocniej. Zmarszczyła brwi, zaklęła w duszy. Wzięła głęboki wdech i wydech i zeszła na dół. Tam tylko popatrzyła do lodówki. Powitało ją światełko. Postanowiła iść pobiegać.To była idealna okazja, by zebrać myśli."

Gdy wstaniesz o jedenastej godzinie i skutki choroby dnia wczorajszego odczujesz, do lodówki kroki swe skierujesz powoli, a tam światełko Cię powita (pieśnią, jak nic), to znak, że na bieganie czas nadszedł idealny.
Powiecie pewnie, że niby wszystko w porządku, ale jaki właściwie dystans powinno się przebiec, aby uzyskać jak najlepsze wyniki? Nie bój żaby, ta sama aŁtorka Wam wszystko wytłumaczy:

"Zmierzali przed siebie. Chłopak nie wiedział, dokąd dziewczyna go zabiera. Szczerze, to był  ciekaw, co blodnynie chodzi po głowie.
- Ooo, niee  - powiedziała, widząc odjeżdżający autobus. – Głupek, uciekł.
- A gdzie miałby nas zawieźć ?
- Niespodzianka. Więc nie mamy Skarbie wyjścia i musimy iść z buta tak z 3 km.
- Ty chyba żartujesz? – spojrzał na nią wymownym spojrzeniem.
- Nie e e – pokazała brunetowi swe białe ząbki
[...]
Po kilku godzinach wrócili do miasta. Piechotą. Jednak im to nie przeszkadzało. by odpocząć, usiedli na ławce w parku, mieszczącego się niedaleko Adriana domu."

Trzy kilometry, proszę państwa. Trzy kilometry. To tak strasznie daleko, że trzeba po drodze siadać i odpoczywać. A najlepiej pojechać autobusem, bo jeszcze by ktoś padł ze zmęczenia po drodze. Także jeśli chodzi o bieganie, to idealny dystans jest mniejszy niż te trzy kilometry. Nigdy nie biegajcie dalej, bo stanie się coś strasznego. 
Nigdy.

Wiecie już bardzo wiele, ale do pełni szczęścia czegoś Wam jeszcze brakuje. Czego? Idealnie prowadzonego blogaska, najlepiej takiego z opkiem. Blogasek to pierwszy krok do zostania suaffnom pisarkom, trust me, i'm from Internet.
Kto lepiej nam doradzi, jak prowadzić bloga z opkiem niż oceniające? Na pierwszy ogień idzie Adminka ZuZ z ocenialni Ocen Blogów1.

"Gdy otworzyłam bloga zauważyłam dziewczynę Anime, która jak później doczytałam miała na imię Maja Asakura, która ma na sobie ślady krwi, jak najbardziej pasuje do opowiadań."

Dobry szablonik to podstawa. A najlepsza na szabloniku jest krew, bo to ona najbardziej pasuje do opowiadań. Nie wiem, gdzie tu jakaś logika albo coś do logiki podobnego. Dlaczego akurat krew? Owszem, we krwi jest coś, hmm, interesującego, ale żeby aż tak? Nope. 
Ale jeśli chcecie mieć na blogasku szablonik idealny, pamiętajcie o krwi. Nie trzeba jej dużo, wystarczy kilka kropelek w widocznym miejscu i będzie ok.
A tu taki kwiatek może niezbyt związany z poradnikiem, ale nie mogłam go pominąć, po prostu nie mogłam:

"Wspaniale :) Blog otrzymał łącznie 46 punktów :) i zdobył ocenę bardzo dobrą, a to się zdaża żadko :)"

Istotnie, tak wspaniała oceniająca jak Adminka ZuZ Żadko się zdaŻa. 

http://24.media.tumblr.com/tumblr_lpzv8ia1Gu1qkrirro1_500.gif

Chcecie pisać "fantasy z boginiami"? No to macie przepis na szablon idealny, prosto od Radhiki Murai z ocenialni Niebieskim Piórem, jeszcze ciepły:

"Mnie fantasy z boginiami w rolach głównych kojarzą się z ciemnymi tłami, odrobiną tajemniczości (która jest w nagłówku), ale cała reszta trochę mi zepsuła atmosferę."

Obowiązkowo musicie kupić ciemne tło i odrobinę tajemniczości instant. To niedrogie, sprawdzałam, więc się nie martwcie.

A teraz kilka porad dotyczących pisania opek, ale nie od oceniających, a (w pewnym sensie) od aŁtoreczek.
Jak zrobić ze swoich boCHaterów idiotów i wkurzających buców, podpowie nam kottkvarn, aŁtorka opka pt. "Gdzie tym razem, drogi Watsonie?".
Patrzcie i uczcie się:

"- John! – kapryśnie krzyknął Sherlock, przerzucony przez oparcie kanapy. – Nie mogę oprzeć się wrażeniu, a właściwie jestem pewien prawdziwości tej dedukcji, że ilość twoich szarych komórek zmniejsza się. Nie rozumiem, doktorku, jak długo można zalewać torebkę herbaty z pomocą wrzącej wody.
- Tak, już. Za chwilę – odpowiedział zza kuchennej lady John.
Po chwili dotarło do niego, że Sherlock znowu mu ubliżał, używając nader pompatycznego tonu. Przerost formy nad treścią ogłuszył Watsona.
- Poczekaj!... Nie jestem twoją kelnerką! – dodał po chwili, marszcząc nos w sposób upodabniający go do zdenerwowanego jeża."

Poza wyżej wymienionymi informacjami, macie tu jeszcze przepis na zabawne(?!) porównanie i na... w sumie... Bór wie co. Bo tym właśnie jest przerzucony przez oparcie kanapy Sherlock. Bór wie czym. 

Co jeszcze? W opkach musi znaleźć się logika, bez niej ani rusz. Jak stworzyć logiczne zdanie, powie nam Jesica Evans, aŁtorka bloga o Louisie Tomlinsonie:

"Szatynka usiadła na łóżku i uważnie przyjrzała się swojej nodze. Nigdy jeszcze nie miała gipsu, oczywiście nie licząc dwóch razy, kiedy połamała ręce."

Nigdy jeszcze nie miała, chociaż miała. Urzekające!
http://media.tumblr.com/tumblr_m0znvv1qW21qdrp0j.gif

I tym optymistycznym akcentem kończę swój niezwykle przydatny poradnik. Jestem pewna, że po zastosowaniu się do wskazówek w nim zawartych, osiągniecie wszystko, co Wam się tylko zamarzy. 
Życzę powodzenia w realizacji planów!
Wasza Red.