Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zue Seksy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zue Seksy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2015

Nowe oblicze furii, czyli Red Czyta 1/?

Witam!
Tak jak zapowiadałam prawie tydzień temu, rozpoczynam tu nową serię – Red Czyta. Na pierwszy ogień pójdzie, jak można się domyślić po tytule posta, wybitne dzieUo, jakim bez wątpienia jest "Nowe oblicze Greya".
O tej trylogii powiedziano już chyba wszystko, ale ja nie mogę, po prostu nie mogę odpuścić i nie dorzucić do tego wszystkiego jeszcze swojej opinii. Dlaczego tak?
Otóż trzy lata temu (jeśli dobrze liczę) przeczytałam pierwszą część tego... czegoś. Wzięłam się za to z ciekawości i szybko pożałowałam. Ale nic to, dobrnęłam do końca, wyparłam z pamięci i nie miałam już sięgać po część drugą.
Niestety, sięgnęłam dwa lata temu. Przegrałam zakład. Druga część też była okropna i też ją wyparłam. Nie chciałam czytać trzeciej.
Rok temu znowu przegrałam zakład, ale uwierzcie, nie paliłam się do czytania części trzeciej, wręcz przeciwnie, unikałam tego, jak tylko mogłam. Ale cóż, rok minął, a ja stwierdziłam, że muszę uratować swój honor. Chciałam jak najszybciej przeczytać "Nowe oblicze Greya", żeby mieć to już za sobą i móc raz na zawsze z tym skończyć. Rozpoczęłam lekturę i... się wkurwiłam.
Ta część jest chyba najgorsza ze wszystkich i nie mogłam przejść obok tego spokojnie. Postanowiłam napisać analizę tego shitu, w której wytknę wszystko to (a przynajmniej większość), co mi się nie podoba. Z góry ostrzegam, że ta analiza może nie być zbyt śmieszna, bo poziom mojego wkurwu jest tak wysoki, że trudno mi żartować w takim stanie. Ale cóż, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jeśli chcecie mimo wszystko przeczytać, jak brnę przez tę ksiunszkę i staram się ją sensownie skomentować, to zapraszam. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
I jeszcze jedna uwaga – jeśli nie znacie poprzednich części, nie szkodzi. W tych książkach i tak nic się nie dzieje, więc ogarniecie się bez problemu, a w razie czego będę na bieżąco tłumaczyć, o co chodzi.

No. Sprawy prawne:
Przedmiotem analizy jest książka "Nowe oblicze Greya" autorstwa E. L. James, wydawnictwo Sonia Draga, 2012.

Zaczynamy!


Prolog łaskawie pominę, ponieważ nie mam ochoty go analizować. Christianek ma koszmary, śni mu się jego okropne dzieciństwo i w ogóle jest taki biedny. Na szczęście ratuje go Ana, która z nim śpi, pociesza go i do niego należy. Fantastycznie. 

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Przez szpary w parasolu z trawy morskiej zerkam na letnie śródziemnomorskie błękitne niebo i wzdycham zadowolona. Na sąsiednim leżaku leży Christian. Mój mąż – mój podniecający, piękny mąż odziany wyłącznie w obcięte dżinsy

Drugie zdanie pierwszego rozdziału i już mamy zachwyty nad (surprise!) podniecającym, (surprise!), pięknym Grejem. I to się będzie powtarzać w każdym rozdziale. Ja już mam dość.
No i te dżinsy... Wyłącznie dżinsy. Ja bym tam dżinsów na gołą dupę nie zakładała, ale kto bogatemu zabroni.

Generalnie Ana i Grey są w trakcie miesiąca miodowego i wypoczywają na plaży w Monako.

Otwieram oczy i zerkam na zacumowaną w porcie Fair Lady. Nocujemy, rzecz jasna, na pokładzie luksusowego jachtu. Zbudowana w 1928 roku, kołysze się majestatycznie na wodzie, królowa wszystkich jachtów w porcie.

Rzecz jasna. Jak byłam mała, lubiłam sobie wyobrażać, że jestem księżniczką, mam wszystko to, co najlepsze i żyję w luksusie. Ale ja nie zrobiłam z tych swoich fantazji ksiunszki.

Wygląda trochę jak nakręcana zabawka. Christian jest nią zachwycony; podejrzewam, że kusi go, aby ją kupić. Ach, ci chłopcy ze swoimi zabawkami.

To mnie denerwowało już w poprzednich częściach. Jakieś super luksusowe i w chuj drogie miejsce, w którym znajdują się boCHaterowie? Na pewno należy ono do Greja! Tu mamy luksusowy jacht. On JESZCZE nie należy do Greja. Wszystko przed nami. 

Opieram się wygodnie, słucham na nowym iPodzie playlisty Christiana Greya i drzemię, delektując się popołudniowym słońcem.

To też mnie dobija. Ta dziewczyna nawet nie ma (nie wiem, czy nie może, czy o tym nie pomyśli) playlisty ze swoimi ulubionymi piosenkami. Słucha tylko tych, które nagrał jej Właściciel, bo skoro on je wybierał, to inne na pewno nie są dobre, no przecież.

Tu następuje retrospekcja – cofamy się do dnia, w którym Grej oświadczył się naszej papierowej Anie.

 – Możemy się pobrać jutro? – mruczy mi Christian do ucha. Leżę z głową na jego piersi w tym ukwieconym alkierzu, w który zamienił hangar, zaspokojona po naszym pełnym żaru seksie.

Tak.

Uśmiecham się szeroko.
 – Hmm.
Śmieje się i przytula mnie mocno, całując w czubek głowy. – Wobec tego jutro w Vegas.

Tak. Po co pytać ją o zdanie, najlepiej samemu zadecydować. Wprawdzie potem pojawia się coś na kształt dyskusji, ale i tak...
W końcu nasze gołąbki ustalają, że wesele odbędzie się w domu rodziców Naczelnego Buca.

 – A więc ustaliliśmy gdzie, zostało nam kiedy.
 – Powinieneś zapytać o to swoją matkę.
 – Hmm.
Uśmiecha się.
 – Mogę jej dać maksymalnie miesiąc. Zbyt mocno cię pragnę, aby dłużej czekać.

Ty możesz jej dać miesiąc, bo tak chcesz. Co cię obchodzi jej zdanie, zdanie Any, jej rodziny i przyjaciół? Duże dziecko tak chce i tak ma być! A to twoje pragnienie to gruba przesada, przecież Ana jest twoją własnością już od jakichś dwóch tomów tego gniota.

 – Christianie, przecież mnie masz. Już od jakiegoś czasu.

Otóż to.

Koniec retrospekcji, wracamy na plażę.

 – Usmażysz się na skwarkę – Christian szepcze mi do ucha, wybudzając mnie z drzemki.
 – Nie lubisz skwarek? – Uśmiecham się do niego słodko. Słońce zdążyło zmienić położenie i parasol nie zapewnia mi już ochrony przed jego promieniami.

Nie, po prostu oparzenie słoneczne to nic przyjemnego, idiotko. Chociaż, jak się zaraz przekonamy, Grejowi nie o zdrowie naszej boCHaterki chodzi.

 – Proszę zejść z tego śródziemnomorskiego słońca, pani Grey.
 – Dziękuję za pański altruizm, panie Grey.
 – Cała przyjemność po mojej stronie, pani Grey, i to nie altruizm przeze mnie przemawia. Jeśli się spieczesz, nie będę mógł cię dotykać.

Widzicie? Co tam zdrowie rzekomo ukochanej osoby, najważniejsze jest ruchańsko. Jeżu, jak ja nienawidzę tego buca.
Panie Grey, pani Grey, panie Grey... Język sobie można połamać. Zabierzcie mnie stąd.

Dyskusja o niczym (jak większość w tej książce).

Nachyla się i całuje mnie w usta, żartobliwie przygryzając mi dolną wargę.

W poprzednich tomach miałam dość tego, że Ana ciągle przygryza wargę. Teraz robi to za nią jej Właściciel.

A teraz popatrzcie:

 – Miałam nadzieję, że nasmarujesz mnie jeszcze raz kremem z filtrem. – Wydymam usta.
 – Pani Grey, to brudna robota... ale nie potrafię odrzucić takiej propozycji. Siadaj. – Głos ma schrypnięty. Robię, co mi każe, a on powoli i skrupulatnie rozsmarowuje krem na moim ciele.
 – Jesteś naprawdę śliczna. Szczęściarz ze mnie – mruczy, gdy opuszki jego palców muskają mi piersi.
 – To prawda, panie Grey. – Rzucam mu spod rzęs spojrzenie pełne fałszywej skromności.
 – Skromność to pani drugie imię, pani Grey – stwierdza Christian. – Odwróć się. Kolej na plecy.

Oni się podobno bardzo loffciają. Taki cudowny związek, wow. A jak wyglądają ich rozmowy? Tego nawet nie da się rozmowami nazwać: "kocham cię, ja ciebie bardziej, jesteś śliczna, wiem". Czasem jest jeszcze: "muszę cię ukarać" i "jedz". A gdzie jakieś, no nie wiem, rozmowy na temat? Coś poważnego?

 – Jak byś się czuł, gdybym opalała się topless, jak reszta kobiet na tej plaży? – pytam.
 – Nie byłbym zadowolony – odpowiada bez chwili wahania. – Nie podoba mi się też, że teraz masz na sobie tak niewiele. – Nachyla się i szepcze mi do ucha: – Nie kuś losu.

Najlepiej ubierz ją w habit i zamknij w klasztorze. Tam nikt nie będzie się na nią gapił.

Wzdycham i kręcę głową. Och, Christianie... mój zaborczy, zazdrosny, lubiący wszystko kontrolować Christianie.

Czy ona myśli o jego obsesji z zachwytem? Błagam, powiedzcie mi, że nie. Serio, gdybym miała faceta, który zachowywałby się tak po gówniarsku, to mietła i siekiera poszłyby w ruch, a facet nie miałby w moim towarzystwie czego szukać. Dajcie spokój, to jest chore.

Na zakończenie klepie mnie w pupę.
 – Proszę bardzo, kobieto.

To jest poniżające. Nie wiem, czy współczuć Anie, czy się cieszyć, że skoro jest taką idiotką i na niego poleciała, to teraz ma za swoje.

Grej idzie gadać przez telefon, a Ana zasypia. Budzi ją jej mężuś.

 – Mógłbym ci się przyglądać przez cały dzień. Zmęczona?
Oblewam się rumieńcem.
 – W nocy nie dane mi było pospać zbyt wiele.
 – Mnie także. – Uśmiecha się szeroko, odkłada BlackBerry i wstaje.

No tak, poseksić się trzeba. I pogadać o tym, prawda, przecież nie ma fajniejszych tematów do rozmowy. Serio, przy ich pogawędkach nawet przemowy mojego dawnego nauczyciela WDŻR są interesujące.

Christian zdejmuje krótkie dżinsy, przyprawiając mnie o zawrót głowy.

Ehehehe. Ona nie ma łatwego życia, biedaczka. Cokolwiek zrobi Grej, ona ma kisiel w majtkach. To musi być straszna dolegliwość.

Krzyś i Ana idą popływać. Tzn. on idzie, a ją niesie na rękach. I choćby nie wiem co napisała autorka, ja widzę to tak:

Źródło


– Christian! Puść mnie!
– Dopiero w wodzie, mała – chichocze.

Hihi. Przezabawne, odeśmiałam sobie dupę, teraz muszę jej poszukać. Widzę, Krzysiu, że świetnie się bawisz, czego nie można powiedzieć o twojej ukochanej.

Obejmuję Christiana za szyję.
 – Nie zrobisz tego – mówię bez tchu, próbując zdusić chichot.

On nie zrobi? O zrobi z tobą wszystko, co mu się spodoba, a ty będziesz tak głupia, że mu na to pozwolisz.

Uśmiecha się szeroko.
 – Och, Ana, maleńka, czy nasza krótka znajomość niczego cię nie nauczyła? – Całuje mnie, a ja wykorzystuję okazję, wsuwając palce w jego włosy i całując mocno, gdy tymczasem on atakuje me usta językiem.

Hmm, może od razu posekście się na plaży, na oczach innych ludzi, co się będziecie przejmować. Wam wolno, Grey ma traumę i jest bogaty, może się pobawić swoją zabaweczką.

 – Działasz na mnie mocno rozpraszająco. – Christian przesuwa zębami po mojej dolnej wardze. – Ale nie jestem pewny, czy chcę, aby porządni obywatele Monako zobaczyli moją żonę ogarniętą pożądaniem.

Oczywiście, że nie chcesz. Przecież nikt nie może nawet na nią spojrzeć, bo zaraz dostajesz kurwicy.

 – Ana – jęczy Christian. Owija sobie wokół nadgarstka mój kucyk i lekko pociąga, dzięki czemu ma dostęp do mojej szyi. Obsypuje ją pocałunkami. – Mam cię posiąść w wodzie? – pyta bez tchu.
 – Tak – odszeptuję.

Spoko, dajesz. Tego jeszcze w tej trylogii nie było.
I "posiąść". Serio, co ja czytam? To na pewno dzieje się w czasach współczesnych, czy może przenieśliśmy się na chwilę do jakiegoś pseudośredniowiecza? Jeśli tak, to czekam na jakiś turniej rycerski, przynajmniej coś się będzie działo.

Odsuwa się ode mnie i obrzuca spojrzeniem, w którym obecne jest ciepło, pragnienie i rozbawienie.
 – Pani Grey, jest pani nienasycona i strasznie bezwstydna. Czyżbym stworzył potwora?
 – Na swoje podobieństwo. No więc jak będzie?

Oboje jesteście potworami, idźcie do swojego mhrocznego zamku i nie wychodźcie na światło dzienne.

 – Posiądę cię (xD), w jaki tylko sobie życzysz sposób, doskonale o tym wiesz. Ale nie teraz. Nie na oczach widowni. – Pokazuje głową na brzeg. Co takiego? Rzeczywiście wielu plażowiczów zrzuciło maskę obojętności i obserwuje nas z zainteresowaniem.

Dlaczego mnie to nie dziwi... Mnie tam zawsze wkurzały obściskujące się publicznie parki, współczuję tym plażowiczom.

 – Christianie! – besztam go, udając oburzenie. – Myślałam, że będziemy się kochać w morzu... i zaliczymy kolejny pierwszy raz.

Biedna ty. Tak mi cię nie żal.
I błagam, skończcie pieprzyć! (w dwóch znaczeniach tego słowa)

 – Mamy dla siebie całą noc – mówi, śmiejąc się jak głupi do sera. – Na razie, mała.

Źródło

Daje nura pod wodę i wyłania się metr ode mnie, po czym perfekcyjnym kraulem odpływa.

Ja mam dość tego perfekcyjnego człowieka. Dlaczego autorka próbuje nam wmówić, że Grej jest chodzącym ideałem, w sytuacji, gdy tak naprawdę jest wstrętnym i głupim bucem?

Rozterki Any:

Co mogę zrobić, aby go do siebie zwabić?

Rozbierz się do rosołu i zatańcz Gangnam Style. Z pewnością zwróci na ciebie uwagę i może nawet da ci karę!

Co wymyśliła nasza boCHaterka? To:

Hmm... Kładę się na brzuchu, rozwiązuję sznureczki stanika i rzucam go niedbale na leżak Christiana. Proszę bardzo... popatrz sobie, jak bardzo potrafię być bezwstydna, panie Grey. Musi pan to przełknąć.

Serio, nawet nie wiem, jak to skomentować. Wpiszcie tu sobie coś sensownego na temat obsesji Greja i "nieposłuszeństwa" Any, ja nie mam siły.
Źródło

Kolejna retrospekcja, tym razem z dnia ślubu:

 – Może pan pocałować pannę młodą – oznajmia pastor Walsh. Uśmiecham się promiennie do męża.
 – Nareszcie jesteś moja – szepcze, po czym bierze mnie w ramiona i składa na ustach niewinny pocałunek.

Tak, teraz masz już akt własności, Krzysiu. Jeszcze musisz ją zaszczepić i załatwić jakiś chip, żebyś jej nie zgubił.

 – Ślicznie wyglądasz, Ano – szepcze z uśmiechem, a w jego oczach lśni miłość... i coś bardziej mrocznego, coś gorącego. – Tylko mnie wolno zdjąć z ciebie tę suknię, jasne?

Tyle miłości! Tyle bucowatego zachowania! (czy to się nie powinno wykluczać?)

 – Gotowa na imprezę, pani Grey? – pyta cicho Christian, posyłając mi ten swój nieśmiały uśmiech. Cała się rozpływam. Wygląda bosko w prostym czarnym smokingu ze srebrną kamizelką i krawatem. Jest taki... szykowny.

Kurwa. Wiem, na tysiąc beczek wina, wiem już, że twój mężuś jest cudowny, wspaniały i chuj wie, jaki jeszcze, nie powtarzaj tego na każdej stronie!
Źródło

Ray i moja matka tańczą razem, śmiejąc się wesoło. Ich widok sprawia mi radość zaprawioną kroplą goryczy. Mam nadzieję, że związek mój i Christiana przetrwa dłużej niż ich. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby mnie zostawił.

Pewnie byś zniknęła, bo bez niego nie potrafisz normalnie funkcjonować. On podejmuje za ciebie decyzje, on mówi ci, co masz robić, jesteś jak jego robocik. Przykro mi, jeśli cię zostawi, przestaniesz istnieć.

[Pogawędka z Kate. Tnę jak szalona, bo nudy.]

 – Pora się zbierać – mruczy Christian.
 – Już? To pierwsze przyjęcie, na którym mi nie przeszkadza, że znajduję się w centrum uwagi. – Odwracam się do niego.
 – Zasługujesz na to. Przepięknie wyglądasz, Anastasio.

Ale i tak się już zbieramy, bo ja tak zarządziłem. Twoje potrzeby się nie liczą, kochanie.
Źródło

 – Chodźmy. Nie chcę się już tobą dzielić z tymi wszystkimi ludźmi.

Tak. Akt własności jest, zbieramy się, bo inni się na ciebie patrzą. Mam propozycję, Greju, wydłub wszystkim gościom oczy, już nie będą się patrzyli.

Zjawia się babcia Christiana, która chyba ma być Elementem Komicznym.

 – Ach, tu jesteście! Gruchające gołąbki.
Jęczę w duchu... Znalazła nas matka Grace. – Christian, kochany, jeszcze jeden taniec z babcią? 
Christian sznuruje usta.
 – Oczywiście, babciu.

No jak ona mogła mu się tak wpieprzać w plany! Aż dziw, że Krzyś nie chce jej ukarać.

 – A ty, śliczna Anastasio, zrób przyjemność staruszkowi i zatańcz z Theo.
 – Z Theo, pani Trevelyan?
 – Z dziadkiem Trevelyanem. Myślę też, że możesz nazywać mnie babcią. I coś wam powiem, musicie się na poważnie zająć kwestią moich prawnuków. Nie będę żyć wiecznie. – Uśmiecha się do nas kokieteryjnie.

Źródło

Po tańcu z jak zawsze szarmanckim dziadkiem Christiana staję przy wyjściu i patrzę, jak słońce zachodzi powoli nad Seattle, zalewając zatokę odcieniami oranżu i akwamaryny.
 – Chodźmy – odzywa się zniecierpliwiony Christian.

Jak śmiesz podziwiać zachód słońca, kiedy ja jestem zniecierpliwiony?!

Ana chce się przebrać, ale Krzyś jej nie pozwala. Chce ją rozebrać potem. *śpiewa* Niech mówią, że... To nie jest miiiiłość, że tak się tylko zdaje nam!

 – I nie rozpuszczaj włosów – mruczy.
 – Ale...
 – Żadnego ale, Anastasio. Pięknie wyglądasz. I to ja chcę cię rozebrać.
Och. Marszczę brwi.

No to może, jak ci się to nie podoba, to mu się, no nie wiem, sprzeciw? Takie to trudne?

Odwracam się w stronę Kate i mojej mamy, stojących niedaleko.
 – Nie przebieram się.
 – Co takiego? – pyta mama.
 – Christian nie chce. – Wzruszam ramionami, jakby to wszystko wyjaśniało.

No przecież, że wyjaśnia. Jeżu, niech ten rozdział się już kończy.

 – Nie przysięgałaś posłuszeństwa – przypomina mi taktownie.

Głos rozsądku w tej cholernej książce! Trzeba to jakoś uczcić!

Kate prycha. Piorunuję ją wzrokiem.

No jak ta Kate śmie krytykować zachowania Krzysia! Trzeba ją ukarać. Zbijmy ją pasem. 

Jezu, ależ ten mój Szary potrafi się dąsać... i mieć nocne koszmary.

Co za dzieciak. Ja nie mówię, niech on sobie ma traumę z dzieciństwa, ale to go nie usprawiedliwia. Ile on ma lat? Ile ma za sobą wizyt u terapeuty? A on się nawet nie stara poprawić, czegokolwiek nam ta ksiunszka nie próbuje wmówić. Jego zachowanie sprowadza się do "mam traumę, wszystko mi wolno, pierdol się". (Jeżeli się tu mylę, to proszę o konkretne uzasadnienie, dlaczego. I piszę to na serio, bo aż jestem ciekawa.)

 – Tak ślicznie wyglądasz, kochanie. – Carla (matka Any) delikatnie pociąga za wiszące luźno pasmo moich włosów i głaszcze mnie po brodzie. – Jestem z ciebie taka dumna. Dasz Christianowi naprawdę wiele szczęścia. – Bierze mnie w objęcia.

No, bo on tobie już nie da. I nie wmawiaj mi, że nie mam racji. Patrzę obiektywnie i widzę jego bucowatość.

Chichoczę. Christian jest nie tylko z innej planety, ale wręcz z innego wszechświata.

To jest jego wszechświat:
Źródło

Przychodzi Ray i żegna się z boCHaterką.

Kiedy mnie puszcza, przy moim boku stoi już Christian. Ray ściska mu ciepło dłoń.
 – Opiekuj się moją dziewczynką, Christianie.
 – Taki mam właśnie zamiar. – Kiwa głową memu ojczymowi i całuje mamę.

Opiekuj się, a nie obsesyjnie kontroluj...

Żegnają się, jadą, jadą, a potem wsiadają do odrzutowca Christiana.

Christian otwiera drzwi z mojej strony. Lecz zamiast się odsunąć i zrobić mi miejsce, pochyla się i bierze mnie na ręce.
 – Co ty robisz? – piszczę.
 – Przenoszę cię przez próg – odpowiada.
 – Och. – A to przypadkiem nie powinno dziać się w domu?

Odkąd Grej tu rządzi, to nie ma znaczenia. Jego wszechświat, jego zasady.

Grej wita się z pilotem i panią oficer.

 – Dziękujemy. Anastasio, znasz Stephana. Będzie dziś naszym kapitanem, a to pierwszy oficer Beighley. Kobieta rumieni się, gdy Christian ją przedstawia, i szybko mruga powiekami. Mam ochotę przewrócić oczami. Jeszcze jedna laska zauroczona moim stanowczo zbyt przystojnym mężem.

Biedna ty. Ja też przewracam oczami, prawie non stop przy czytaniu tego ksiopka.
I tak, wszyscy kochają Christiana, odsłona kolejna.

 – Bardzo mi miło państwa poznać – wyrzuca z siebie Beighley. Uśmiecham się do niej życzliwie. Bądź co bądź ten mężczyzna należy do mnie.

Nie, nie, to ty należysz do niego. Wszystko źle zrozumiałaś.

Pojawia się stewardessa Natalia. Mogą lecieć. Okazuje się, że Grej zabiera Anę na podróż poślubną do Europy, co jest spełnieniem marzeń boCHaterki. Albo nie?

 – Wiem, że marzyłaś o Europie – mówi miękko. – Pragnę spełniać twoje marzenia, Anastasio.
 – To ty jesteś spełnieniem moich marzeń, Christianie.
 – I vice versa, pani Grey – szepcze.

Aha. Ja pierdzielę.

Gdy samolot kieruje się w stronę pasa startowego, sączymy szampana, uśmiechając się do siebie idiotycznie.

To chyba jedyne, co potraficie razem robić. Oprócz seksu i wyznawania sobie miłości, ofkoz.

Ana nie chce deseru.

 – To dobrze – mruczy. – Na deser zaplanowałem sobie ciebie.
Och... tutaj?

Jasne, dlaczego nie? Oni są lepsi niż króliki, każde miejsce jest dobre.

 – Chodź – mówi, wstając od stolika i wyciągając do mnie rękę. Prowadzi mnie na sam koniec kabiny. – Tu jest łazienka. – Pokazuje na małe drzwi, po czym przechodzimy wąskim korytarzem do końca. Jezu... sypialnia. Pomieszczenie jest całe w kremach i klonie, a na łóżku leżą złote i beżowe poduszki. Wygląda na bardzo wygodne.

Everything is awesome...


Christian odwraca się i bierze mnie w ramiona.
 – Pomyślałem, że noc poślubną spędzimy na wysokości dziesięciu kilometrów. Nie robiłem tego nigdy dotąd.

To raczej logiczne, biorąc pod uwagę fakt, że nigdy z nikim nie brałeś ślubu...

 – Ale najpierw muszę z ciebie zdjąć tę bajeczną suknię. – W jego oczach płonie miłość i coś bardziej mrocznego, coś, co kocham... coś, co przywołuje moją wewnętrzną boginię.

Jeżu, tylko nie wewnętrzna bogini! Wypierdalaj!
Źródło

Krzyś rozbiera Anę.

Jęczę.
 – Bądź cicho – upomina mnie.

No właśnie, nie przeszkadzaj robotnikowi przy pracy!

Obsypuje pocałunkami mój kark, schodząc ustami do ramienia. Pomiędzy nimi mruczy:
 – Tak. Bardzo. Cię. Pragnę. Chcę. Znaleźć. Się. W. Tobie. Jesteś. Moja.

Techniczne pytanie – Grej schodzi do ramienia i mruczy pomiędzy nimi? Podwójne ramię czy ki diabeł?

Rozbieramy, rozbieramy...

Z typową dla siebie zręcznością odpina jednocześnie obie podwiązki, po czym jego dłonie wędrują ku pośladkom.

Grey Zręczne Paluszki.

Chwyta skraj lewej pończochy i powoli ją zsuwa, przesuwając kciukami po nodze... Chwilę później robi to samo z drugą pończochą.
 – To jak rozpakowywanie gwiazdkowego prezentu.

Nieprawda, gwiazdkowe prezenty są dużo ciekawsze od Any.

[...] następnie zabieram się za spinki do mankietów. Są platynowe, z wygrawerowanymi, splecionymi ze sobą literami A i C. To mój prezent ślubny dla męża

Jak romantycznie!

 – Ana – szepcze moje imię niczym modlitwę.

Czy to już podpada pod obrazę uczuć religijnych, czy może jeszcze nie?

Wracam do drugiego guzika koszuli i naśladując Christiana, po rozpięciu każdego kolejnego guzika składam delikatny pocałunek na jego klatce piersiowej, szepcząc między nimi:
 – Tak. Bardzo. Mnie. Uszczęśliwiasz. Kocham. Cię.

Rzygam. Tęczą.

 – Jesteś taka piękna... żono. – Przesuwa dłońmi po moich nogach, po czym chwyta mnie za lewą stopę. – Masz śliczne nogi. Mam ochotę całować każdy ich centymetr. Zaczynając tutaj.

Źródło


 – Czego pani pragnie, pani Grey? – szepcze mi miękko do ucha. Niemal na mnie leży... Czuję na pośladkach twardość erekcji.
 – Ciebie.
 – A ja ciebie, moja miłości, moja najdroższa...
Wraca na łóżko i tym razem obsypuje pocałunkami moją prawą nogę... aż dociera do miejsca, w którym łączą się uda.

Czyli do dupy. Nazywaj rzeczy po imieniu.

Zamykam oczy i poddaję się och, tak bardzo zwinnemu językowi.

Grey Zwinny Języczek.

Podnosi na mnie wzrok i widzę, że spojrzenie ma mroczne niczym tropikalna burza.

Śliczne porównanie. Kiedyś wpadł mi w ręce jakiś Harlequin, tam było pełno podobnych.

Już się tam sekszą, a tu bumc, koniec retrospekcji, Ana znowu się budzi:

 – Co ty, do jasnej cholery, wyprawiasz? – woła Christian, budząc mnie z niezwykle przyjemnego snu. Stoi w nogach leżaka mokry i piękny, a oczy płoną mu z gniewu. Co ja takiego zrobiłam? O nie... Leżę na plecach... Jasny gwint, a on jest wściekły. Naprawdę wściekły.

No kurwa. Jak pamiętamy, Ana zdjęła górę od bikini i teraz wszyscy mogą podziwiać jej krągłości. Grey oczywiście się wścieka. I tu mam zajebiście ważne pytanie – po chuj ją zabrał na plażę nudystów, skoro nie może znieść myśli, że ktoś może ją sobie pooglądać? Mówiłam, zabierz ją do klasztoru i zamknij w celi, będziesz miał pewność, że nikt jej nie zobaczy. Buc.
Źródło

I tym sposobem dobrnęliśmy do końca rozdziału pierwszego. Kiedy ciąg dalszy? Nie wiem, jak trochę ochłonę. Ale będzie. Na pewno.
Miłego weekendu!


piątek, 20 grudnia 2013

Taki mały bałaganik, czyli Burdel w Hogwarcie 2/2

Witamy!
Dziś mamy dla Was drugą część analizy "Burdelu w Hogwarcie". Będzie w niej dużo gifów, będą cuda fizyki i anatomii, będzie załamanie analizatorek i będzie ucieczka. Ach, osoby, które mają słaby żołądek, proszone są o łyknięcie jakichś środków przeciwwymiotnych przed czytaniem tej analizy. To dla Waszego dobra, uwierzcie. 
Analizują: Red i Arkanistka

Odcinek 8- lol

Lol. No faktycznie, "lol" to właściwe słowo.

Po poprzedniej części to stwierdzenie oddaje całą istotę tego opka.

Do pokoju wparowaly nastepne skrzaty. Widzac to strasznie zaczely wariowac (to chyba taki ich sposob podniecenia).

AŁtorki robią błąd na błędzie, to chyba też jakiś nowy sposób podniecenia. 
Skrzaty, widząc, że same wchodzą do pokoju, zaczęły wariować. Jeżu, jaka piękna pętla! *ucieka, bo nie lubi pętli w programowaniu*

Się zapętliło się. Ale to ciekawie musiało wyglądać, obserwować samego siebie.

 Byly jakies inne od Zgrdeka i mruzki- bardziej zboczone.

Co one tam wiedzą. Przypomnę, że Zgredek bez żadnych oporów i praktycznie bez zastanowienia zgwałcił Hermionę... Wait, ona nie protestowała.

Ja mam bardzo ważne pytanie: kto to jest Zgrdek?

 To nawet dobrze (pomyslaly dziewczyny).

Miło, że informujesz nas w ten sposób.

Ktoś coś słyszał o sposobie zapisywania dialogów i myśli bohaterów? Tak? To proszę to przekazać aŁtorkom, bo ja już nie mam siły.

 Skrzaty okazaly sie facetami.

Siedzę i kwiczę przy tym zdaniu.

Dopiero teraz udało się to ustalić. Yeah, right...

 Jacy oni dzicy byli! Ale mieli mniejszego od Zgredka. Wiec wkladano po 2 :) .

Dobra, cofam to ostatnie. Ja siedzę i kwiczę przy każdym zdaniu tego opka. Nawet nie wiem, jak to skomentować. Ale zaraz - w Pokoju Życzeń były Hermiona, Parvati, Lavender i Mrużka. Ciekawa jestem, jak dużo było tych skrzatów. I czy Mrużce też wsadzali "po 2".

Mrużce wsadzali po sześć.

 Na szczscie tych skrzatow bylo az 6.

O, jest i odpowiedź na moje pytanie. Aż 6... To dla Mrużki zabrakło. :( 
A nie, jeszcze był Zgredek. Sorry.

Nie no, Zgredek mógł zaspokajać pozostałe trzy, a dla Mrużki zostało tych sześciu. A te znikające samogłoski mnie urzekły.

Byly strasznie szybkie i niewystarczalne tak, ze gdy skonczyl lekko poczulo sie sperme muskujaco delikatnie blone.

Dobra, pozbierajmy to wszystko do kupy, bo czegoś tu nie rozumiem. Skrzaty były szybkie i niewystarczalne (WTF?). Potem ktoś skończył, ktoś poczuł spermę, która muskała (double WTF?) delikatnie błonę. Jaką, kuźwa, błonę? Bo chyba nie dziewiczą, nie oszukujmy się, to nie w tym opku.

Poza tym, błony dziewiczej już nie powinno tam być, nawet u dotychczasowej dziewicy.

One nie lizaly ciala… one go gryzly!

Odmiana, oh, God, odmiana! I jakie zaś one? Te spermy czy te błony? Bo skrzaty już dawno zaginęły gdzieś w przestrzeni opkowej.

Moje drogie aŁtoreczki, nie "go", tylko "je". Odkąd pamiętam, ciało zawsze było rodzaju nijakiego.

 To akurat bylo nardziej podniecajace idziewczyny wpadly w jeszcze wiekszy zahcwyt.

AŁtorki też, co widać po ilości literówek. Nardziej? Serio? Aaa, tam chyba miało być "nadziej", ktoś musi coś na coś nadziać, tak dla efektu. (Nie pytajcie, sama nie mam pojęcia, o co tu chodzi.)

Nardziej? Mi się to bardziej z nadzieją kojarzy, ale co tam.

 Mruzka czujac sie obrazona postanowila zabrac im dwoch skrzatow dla jej jedynej.

Tyyyyy... Tyś jedyyyyna, tylko tyyy... Aniele jaaaasnyyy... *wyje* A Zgredek gdzie się podział?

Pewnie się wczepił w Hermionę...

 Odciagnela go i zaczela mi lizac fitka, z ktorego jak ze struyka ciekla sperma.

Hihihi, przeszliśmy na narrację pierwszoosobową no i się wydało, boCHaterka jest mutantem, który posiada coś takiego jak fitek. Co więcej, z tego fitka ciekła jej sperma jak ze stryjka. A ja dla pewności się pooglądałam i nie znalazłam nigdzie żadnego fitka. I dobrze.

Ja też nic takiego nie znalazłam (uff), niemniej chętnie zbadałabym naszą boCHaterkę, bo wynika mi z tego, że byłaby całkiem niezłym materiałem na moją przyszłą pracę magisterską ;)

 Niesamowite. Mozna bylo tak bez konca.Rugi akurat ja wzial od tylu.

Rugi to imię jednego z tych skrzatów? Bardzo ładne, urzekło mnie.

Bez wątpienia jest śliczne.

 Drugi tez,

Drugi Rugi? :P

Było ich dwóch! Jak w tym dowcipie o Szkotach!

 ale od przodu. Dwoch skrzastow ktorzy akirat pchali zgredkowi,

Pomijam literówki, bo wizja pchanego Zgredka mnie trochę osłabiła. I to pchanego przez skrzasty!

Akirat to jakaś nowa wersja japońskiego imienia Akira?

 a dizewczyny ”sie opiekowaly” pozostalymi, zostawili go i psozli wkladac mruzce,

O, tu to się całkiem pogubiłam, poproszę o mapę Opkolandu. Za pierwszym razem zrozumiałam, że dziewczyny zostawiły tego, którym się opiekowały i poszły wkładać Mrużce. Moja mina była mniej więcej taka:
http://memecrunch.com/meme/R2K3/what-the-fuck/image.png

Chyba sens był podobny, ale też nie mam pewności.

 tak ze miala 4 skrzatow w sobie jednoczesnie.

O ja pierdzielę. *gubi gdzieś szczękę*

Ekhm, mam tylko jedno zasadnicze pytanie: JAK??

Mruzka byla tak wymeczona tymi dzikusami, ze gdy skonczyli, zemdlala.

Najwyższy czas, żeby ktoś zemdlał z... przepracowania. I tak dziwię się, że pierwsza odpadła Mrużka, a nie nasze trzy prostytutki. Chociaż, z drugiej strony, ona jest skrzatką, pewnie ma gorszą kondycję, a nie wiadomo co wcześniej ze Zgredkiem wyprawiali...

Grali w pokera.

 Przywiazali ja do lozka, i xzaczeli gwalcic.

To wystarczy za komentarz:
http://pl.memgenerator.pl/mem-image/helena-mam-zawal-pl-ffffff-1

Miejmy nadzieję, że to ta Hermiona z jednej z poprzednich analiz to powiedziała. Ta dzielnie schodząca na zawał xD. Ach, wspomnienia.

 Dziewczyny sie przestraszyly. Uciekly…

Jeżu, serio? Przestraszyły się szóstki skrzatów domowych? No dajcie spokój, naprawdę...

Różdżki się pogubiły, co jest normalne w takim burdelu...

Ranek

Dormitorium Ginny

Wstala i podeszla do lustra.

Ale kto, na llitość?! Ach, nie wiedziałam, że Ginny ma własne dormitorium. Kto by pomyślał, że panna Weasley taka ważna się zrobiła, nonono.

Ona. Whoever she is.

Zobaczyla w lustrze calkiem niezla lske z przeogromnym biustem, ktory miala na wierzchu.

O, kolejna, która w lustrze zamiast siebie, widzi jakąś... lske? Aczoto.

Good question. Chociaż wolałabym nie sprawdzać, co to.

Ubrala sie w maly przeswitujacy staniczek, pelne majtki

Przepraszam, ale pełne majtki skojarzyły mi się z pełnym pampersem. I mam teraz dość nieciekawą wizję, o której może nie będę pisać. To opko i bez tego jest obrzydliwe.

Red, przestań, bo zaraz padnę ze śmiechu i będziesz mnie musiała reanimować!

 i obcisla czarna bluzke i biala miniowe ze skory. Wydladala jak dziwka.

http://thespeechatimeforchoosing.files.wordpress.com/2013/05/no-shit-sherlock.jpg

Co robiła?? O.o

 I o to chodzilo.

Geez, co to się z tymi ludźmi porobiło. Ale dobra, nie będę narzekać, ponarzekałam sobie w poprzedniej analizie, wystarczy.

Naprawdę, Hogwart schodzi na psy.

 Poszla na lowy.

Moje pierwsze skojarzenie? Proszę:

"Wojski, chlubnie skończywszy łowy, wraca z boru,
A Telimena w głębi samotnego dworu
Zaczyna polowanie. Wprawdzie nieruchoma
Siedzi z założonymi na piersiach rękoma,
Lecz myślą goni źwierzów dwóch; szuka sposobu,
Jak by razem obsaczyć i ułowić obu:"
("Pan Tadeusz", Księga V - Kłótnia)

Mickiewicz się pewnie w grobie przewraca.

Nie przepadam za romantyzmem, ale w tym momencie muszę się zgodzić.

Gdy tylko wyszla do pokoju wspolnego uderzyl ja zapach spermy.

Tak, podszedł do niej i walnął ją łopatą. Tak to sobie wyobraziłam, dziękuję, dobranoc.

Mam już dzwonić po karetkę, czy jeszcze wytrzymasz?

 No kurde, niezle musieli zabalowac. Usidla na kanapie.

Współczuję kanapie, nie chciałabym być usidlona przez Ginny.

Usidlona kanapa. Hogwart naprawdę schodzi na psy.

 Z dormitowriow

Brzmi jak jakiś rosyjski wyraz.

Czyli aŁtoreczki przechodzą na rosyjski? Dostosujmy się zatem.

 chlopakow wyparowal Colin. Fajnie, zapomnial majtek, tak ze spod dzinsow odksztaltowywal sie ksztalt fiuta.

Zadzwonił dzwonkiem i zatemperował temperówką. I naprawdę nie widzę w tym niczego fajnego, noale.

Bardziej mnie intryguje, co znaczy odkształtowywał. Bo odkształcać bynajmniej nie znaczy zarysowywać się.

Ginny postanowila wkroczyc do akcji. Njapierw jednak trzeba torche sie pobawic. Usiadl naprzeciwko niej i zaczeli rozmawiac na temat kondomow.

Ginny usiadła naprzeciwko siebie, podejrzewam, że po prostu usiadła przed lustrem. Tylko jak ona mogła rozmawiać o kondomach z własnym odbiciem?

Czemu niby trzeba się najpierw pobawić pochodniami? (torch - ang pochodnia)

Doszli do wniosku ze do analu sa lepsze brzoskwiniowe, a do oralu o zapachu soku duniowego.

Ojej, to się robi mocno creepy. Zrobili sok z bohaterki "Zbrodni i Kary", ciekawa rzecz. W sumie, wypiłabym, może i smaczne by to było?

Ja bym wolała jednak nie pić takiego soku. Mimo wszystko.

 W ksztalcie rozmowy

Długo nad tym myślałam, ale za cholerę nie mam pojęcia, jaki kształt ma rozmowa i jak można w tym kształcie być.

Nie tylko ty nie wiesz, jak to wygląda...

 Colin zauwazyl ze ginny rozszerzyla nogi, tak ze wychodzily jej wlosy z majtek.

God, nie mam ochoty wdawać się w szczegóły, oszczędź nam, aŁtorko, błagam!

To miało działać podniecająco na czytelników? Bo działa wręcz przeciwnie.

- to co? brzoskwinia, czy dynia?- i wyjal dwa kondomy

Pfff, akurat w takim przypadku nie stawia się przecinka przed "czy".
http://www.mojkubek.pl/images/items/841/mkwm0046_big.jpg

*rozkłada bezradnie ręce*

-hm… a co ty wolisz?

-orala, suko

No nie, jakby mi facet z takim tekstem wyjechał, to byłaby to ostatnia rzecz, jaką w życiu zrobił. No dobra, może nie aż tak brutalnie (zabiłabym barana, a poszłabym siedzieć za człowieka), ale wiecie, o co mi chodzi. Oby Ginny zareagowała odpowiednio!

Ja ograniczyłabym się do strzelenia mu w pysk. Chociaż może przy okazji doszłoby do skręcenia karku.

Podszedl do niej i zaczal rwac z niej ciuchy. Hermiona podawala sie rozkoszy,

Fail, fail, fail! Przecież to Ginny była, skąd tu nagle Hermiona? I czemu rozkosz chciała zabrać Hermionie jakieś nieszczęsne "sie"?

Raczej Hermiona podawała się na tacy. Z jabłuszkiem w zębach.

 gdy masowal jej sutki przez ol zdjety stanik

Ej, jak ten stanik był zdjęty, to dlaczego on masował jej sutki przez niego? Głupie to dziecko jakieś, czy co.

Kolejna wielka tajemnica Wszechświata.

 sama troche za mocno miadzac jego malego,

Miażdżąc? Macając? Miziając? Jeśli to pierwsze (a stawiam, że tak jest), to bardzo, bardzo współczuję Colinowi.

Też mu współczuję...

co bylo bolesne i podniecajace.

No, podniecające jak cholera! Zwłaszcza patrzenie na zmiażdżonego penisa musi być szalenie podniecające! *rzyga w kącie*

Red, jem!!

 Nagle ni stad ni z  owad wyszli wszyscy z dormitoriow.

Ja widzę to tak - część uczniów wyszła z dormitorium, część z jakichś stad, a część z owada. Zwłaszcza to ostatnie mnie interesuje, jaki owad jest na tyle duży, żeby ich wszystkich pomieścić?

Zmutowana stonoga zagłady!

 Przeniseli sie na stol…

Wszyscy?! Najpierw mamy cholernie wytrzymałe łóżko, teraz znowu stół. Oni chyba te meble zaklęciami wzmacniali, żeby się nie pozałamywały.

Innej możliwości nie widać.


Odcinek 9

W tym samym czase do drzwi gabinetu Dumbledora ktos zapukal. Profesor szybko schowal Playboya po biurko

Ja wiem, że to jest opko, opko dość specyficzne, ale Dumbledore czytający "Playboya" mnie powalił. *kwik* Widzicie, tak wygląda praca dyrektora Hogwartu, nic nie musi robić, szczęściarz jeden, to sobie jakoś wypełnia ten wolny czas.

W sumie, i tak dokładnie nie było opisane, co stary Drops robił w swoim gabinecie...

 i krzynkal „Prosze!” w strone drzwi.

Chyba już źle ze mną, bo zamiast "krzyknął", przeczytałam "szynka". Ale to nie moja wina, aŁtorki robią po prostu za dużo literówek.

Bardziej by tam pasowała "skrzynka". Bo bliżej w pisowni niż do "krzyknął".

Drzwi sie otworzyly i weszla McGonagall.

- Dzien dobry panie profesorze

- Witam pani profesor. Niech pani usiadzie. Moze podac cos do picia?

Stary Dumbel już chował za plecami tabletki gwałtu, ukryte dla niepoznaki w opakowaniu na cytrynowe dropsy.

Już wiadomo, czemu on tak to lubił...

- Bardzo chetnie. – odpowiedziala i wygodnie usadowila sie w fotelu naprzeciwko Dumbledora. Dumbledor machnal rozdzka

Wiem, że machnięcie różdżką jest poprawne, ale... precz, skojarzenia! Ej, aŁtorki, to był Dumbledore, nie Dumbledor. Chociaż wolę to niż np. Dropsa.

Niby czemu? Określenie Stary Drops świetnie do niego pasuje.

Ale jest już cholernie oklepane. Z drugiej strony, "Dumbledor" jest błędem, więc sama już nie wiem, co jest gorsze.

 i w powietrzu zawirowala taca z dwoma filizankami ,

Zawirowała taca z dwoma filiżankami płci męskiej. Zmieniły płeć, bały się gwałtu. Ale to akurat głupio zrobiły, bo Dumbledore był przecież gejem, więc gdyby zostały przedmiotami płci żeńskiej, to byłyby bezpieczne.

Chyba aŁtoreczki przegapiły ten fakt.

 malym dzbanuszkiem herbaty i miszeczka pelna swiezych truskawek. Dumbledor pochylil sie i zajrzal do bluzki profesor McGonnagal i zobaczyl obfity biust, wylewajacy sie z biustonosza.

Damn, McGonagall też się oberwało? Boru, Boru, przecież ona już swoje lata miała i raczej nie powinna ubierać się zbyt wyzywająco! W ogóle w tym fragmencie mamy przedstawioną iście obrzydliwą scenę - Dumbledore, stary zboczeniec, zagląda w dekolt również starej babie, która najwyraźniej ubrała się nieodpowiednio do swojego wieku. Bleh.

Ten biust wylewający się z biustonosza jest już wystarczająco obrzydliwy.

- Ladne oczy pani profesor – zagadnal

*da się słyszeć odgłos spadania z krzesła a potem ze schodów*

*dzwoni po karetkę*

[Tu wycinamy fragment, w którym McGonagall i Dumbledore się miziają, bo jest tak rzygogenny, że analiza naraziłaby Wasze (i nasze) żołądki na poważny uraz.]

- Moze pojdziemy zobaczyc co robia uczniowie, bo jak szlam tutaj to slyszalam ze w pokoju wspolnym Gryfonow cos zaczyna sie dziac.

Tja, słynna reakcja nauczycieli na to, czym w wolnych chwilach zajmują się uczniowie, już się zbliża. Trzymajcie się siedzeń, bo będzie się działo.

Cóż...

Dumbledor zgodzil sie zarliwie kiwajac glowa.

Zgodził się żarliwie, czy żarliwie kiwał głową? Bo to jednak jest jakaś różnica...

Zgodził się żarliwą głową.

 McGonagall zeskoczyla z jego kolan i wziela go za reke. Tak udali sie do pokoju wspolnego….

Mam wrażenie, że oni przeżywają drugą młodość. Tylko że ja jakoś nie mam ochoty się w ich przeżycia zagłębiać, szczerze mówiąc, wolę już te skrzaty i duchy. Nawet Hagrida i Malfoya wolę.

Ale do yaoi raczej trudno cię będzie przekonać ;P

Odcinek 10

W dordze do Grubej Damy profesor wsadzil reke pod biust McGonagall i szyczypal ja bo obrzmialych sutkach.

Wsadził jej rękę pod biust i szczypał ją po sutkach? Jak, na litość? Tak jej te cycki zwisały, że aż się podwinęły, czy ki pieron?

Tak jej się wylewały.

 Gdy doszli do portretu okazalo sie ze Gruba Dama chowa sie w krzakach (z ktorych sie wydobywaly straszne jeki)

Tak, tak, Grubej Damy też nie oszczędziły... Zaczynam się przyzwyczajać do kolejnych rewelacji. A w krzakach schowały się też przecinki, które nie chciały zostać zgwałcone.

Zazdroszczę tym przecinkom.

 z porterem salazara slytherina! Zdrada..


http://c3201142.cdn03.imgwykop.pl/comment_UkMdHzyggl0hhDtm1ClBoKOXmDuv21QI.gif
Jak ona mogła, hańba jej!

Tragedia, szczególnie że teraz nie wlezą do Pokoju Wspólnego.

 szycko wylecieli dumbledore pdoal haslo: zwariowane kondomy.

Kto wyleciał, Dama, Dumbledore czy Minerwa? PS Te hasła są cudowne! Ustawię sobie takie na którymś mailu.

*klepie Red po głowie* Tak, tak, a może dać ci ciasteczko?

 Jeszcze pzred wejciem slyszeli gwizdy i trzesenie sie blatu stolu.

Co trzeba robić, żeby trzęsienie się blatu stołu było słyszalne poza pomieszczeniem? Muszę spytać pewnego znajomego fizyka. I czemu oni gwiżdżą podczas stosunku? WTF

Ciekawi mnie bardziej, jak blat stołu może się trząść bez jednoczesnego poruszania się nóg. Bo to naprawdę fascynujące.

Gdy weszli, oczom im pokazal sie niezly widok.

W to akurat nie wątpię. I albo ukazał się im, albo ich oczom, jedno z dwóch. Nie mieszajcie, nie wolno.

Tsk. Nieładnie. Bardzo nieładnie.

Ginny lezala na stole z rochylonymi do gory nogami a Colin a niej i jej pchal z calej sily co chwila rytmicznie odbijajac sie od niej z rytmicznymi jekami ginny.

Przecinki wywiało, czytajcie to na jednym wydechu, powodzenia. I co ta Ginny, z jakiegoś sprężystego materiału była zrobiona, że on się od niej odbijał? Muszę sobie to rozrysować z wektorami sił, może wtedy zrozumiem. */za dużo fizyki ostatnimi czasy*

Nogi rozchylone do góry? Jak?

 gdy ich zoaczyli, szbko wstali niedokonca wyciagajac fita,

O, kolejny raz widzę "fita" zamiast "fiuta". AŁtorki, ja rozumiem, że w trakcie pisania byłyście podniecone i nawaliłyście literówek, ale może wypadałoby sprawdzić tekst przed opublikowaniem? 
"Niedokonca". Oh my God.

Red, dla nich sprawdzenie tekstu wykracza poza ich umiejętności posługiwania się komputerem.

 co wywolalo smiechy.Dumbledpre sie usmiechnal, gdys pomyslal ze ci uczniowie sa neizle nadziani, a zarobic by sie przydalo.

Geez, nie mówcie mi teraz, że Dumbledore dołączy do personelu hogwarckiego burdelu. To ponad moje siły. Albusie, jesteś dyrektorem, do czego ci jeszcze to potrzebne?!

Raczej będzie zgarniał becikowe.

Wzial mcgonagal z cucki

Hm, zrobiłam research i dowiedziałam się, że:
1. cucka
the equivalent of baby shit riddled with rice, carrots, the occasional jelly bean, pennies and other American currency. Often smeared on inanimate objects, exudes an eye watering, lip quivering stench (http://www.urbandictionary.com/define.php?term=cucka)

I McGonagall na takim czymś prawdopodobnie siedziała, bo Dumbledore ją stamtąd wziął. Interesting.

Mogła stać...

Ano mogła. Ale to i tak się kupy nie trzyma.

 i w cignal na stol.

CO jej zrobił? Bo brzmi to groźnie.

Niewątpliwie brzmi to groźnie.

 Zaczli sie rozbierac. Uczniowie zaniemowili.

Striptiz dyrektora i wice. 
To będzie idealne podsumowanie moich odczuć:
http://media.tumblr.com/tumblr_lppybghhqe1qaclw9.gif

Zamiast "zaniemówili" przeczytałam coś o niemowlakach... Aua, moje oczy.

  Mcgonagal polrozebrana z biustonoszem na pol odpietym zaczela erotyczny  tanie na roze.

Mogłam tego gifa wciepnąć tu, też by pasował. Wyobraźcie sobie starą, nagą McGonagall, która uprawia taniec erotyczny, a potem szybciutko biegnijcie do toalety, zanim ktoś Was ubiegnie.

Mam pytanie natury technicznej: skąd oni tam wytrzasnęli tę rurę?

 Wskoczyla na niego z gory

Na kogo, na ten taniec?

Na biustonosz?

 i powoli sie osuwala na dol gdzie ra metalu osadzala sie wydzielina z jej pipy.

W tym momencie pomyślałam sobie - "Boru, niech nagle coś się wydarzy i niech oni wszyscy zginą". To już nawet mnie nie śmieszy, teraz jest mi po prostu niedobrze. To smutne, że gimnazjaliści marnują swoją młodość i energię na pisanie takich głupot. A mogliby tyle dobrego zrobić! *czuje się staro, choć nie powinna* Jestem za młoda na takie gorzkie refleksje!

Nie ty jedna czujesz się słabo. A wciskanie Ra do takiego opka to po prostu zniewaga dla władcy egipskich bogów.

 Dumbledor wodzil nad nia z dory jezykiem zlizujac to.

Smacznego, profesorze Dumbledore. Niech to pana zatruje. I niech pan umrze w męczarniach.

Nad czym on wodził tym językiem?

 Gdy mcgonagal sie usynela (usnęła? usunęła? odsunęła?)(osunęła?) jego jezyk natknal sie na jej szparae. Okazalo sie ze jes jeszcze dziewica.

ŻE WHAT?! Może i bym w to uwierzyła, gdyby nie to, że:
1. To jest takie, a nie inne opko.
2. Tam na górze, w gabinecie Dumbledore'a za cholerę nie zachowywała się jak dziewica!

Zaszyli jej błonę.

 Podniecony dostal zwodu w swoich jeszcze nie zdjetych slipakch.

Biedne slipki, zostały zwiedzione.
A tak na serio - aŁtorki tyle pojęć znały i opisały, a nie wiedzą, że to się nazywa wzwód?

No wiesz, Red, był jeszcze kondon.

 To bylo niesmowite. Takie wybrzuszenie!.


http://www.forumsumowe.pl/h/fshzw_telewizja_wedkarska_taaaka_ryba_8a7e2.jpg

*szczeka na kropkę po wykrzykniku*

 Szybko jej wsadzil pier od tylu

Wsadził jej molo w dupę?! To ona ma jeszcze większy odbyt niż Malfoy!

Aua, wyobraźcie sobie molo w czyjejś dupie. To boli od samego myślenia o tym.

 sciagajac stanik i lapiac za cycki i posuwjac ryticznie.

Nawet gugiel nie wiedział, co to znaczy "ryticznie" i przekierował mnie na "rytmicznie". Nie wiem na pewno, ale to chyba o to chodziło aŁtorce.

Albo aŁtorki stosują słownictwo nieznane Wujaszkowi Guglowi.

 Potem zabral sie za przod. Nie bylo widac strachu w niej.

Dumbledore zajrzał chyba do jej wnętrza. Przez dziurkę w nosie. A ja znów mam jakieś dziwne skojarzenia.

Najpierw próbował przez pępek, ale mu się nie udało.

 Byla juz z deka stara, ale cipe miaal ogolona.

Pff, jakby jedno wykluczało drugie. Logika.

Ale kto miał? Facet z waginą? O.O

 polozyl ja na sdtole i zaczal oblizywac wierchania czesc ud

Jeżu, jak można tak bardzo przekręcić wyraz "wierzchnią"? 
Ja wiem, że człowiek jest w stanie przeczytać wyraz, jeśli tylko pierwsza i ostatnia litera są na swoich miejscach, ale aŁtorka chyba za bardzo wzięła to sobie do serca.

Kolejna taka.

 powoli zblizajac sie do srodka.

Do środka wierzchniej części ud, of course.

Taaa... Nieeee.

Wlozyl jej jezyk do cipy. Wil sie w niej jak waz.

Nie chcę wiedzieć.

Wąż zamiast języka, to chyba nie ten czarodziej.

 Potem wsadzil i bylo slychac krzyki mcgonagal.

Język wsadził coś McGonagall. Język żyjący własnym życiem. Język mutant. Językodzilla.

Język z Loch Ness.

Powoli do nich dolaczali inni…

Do McGonagall i Językodzilli dołączali. To wszystko ma sens.

http://i.imgur.com/atNvAkW.gif

Yeah, right...

Odcinek 11

Dolanczali sie do nich inni.

Dołanczali. Dołanczali. Dołanczali. Nieee...!
http://blog.hpb.com/storage/headdesk.gif?__SQUARESPACE_CACHEVERSION=1347297996264



 Najpierw uczniowie z 7 klasy, a potem mlodsi. Harry odwazyl sie i wszedl na stol do McGonagall i Dumbledora.

Odważny Harry. Przełamał się i poszedł do nich. A jeżeli legendy o wielkości "fitka" (btw, "fitek" to ostatnio jedno z moich ulubionych słów) Dumbledore'a są prawdziwe, to Harry powinien skończyć z rozerwanym odbytem i umrzeć. *trzyma kciuki, żeby tak się stało*

Taaak!

 Jak dyrektor wsadal psorce jezyk do cipy to Harry wzial ja od tylu.

Tjaa, już widzę, jak kanoniczna profesor McGonagall pozwala mu na coś takiego. Mhm.

Ciekawi mnie raczej, jak oni to robią, bo jednak ciało ludzkie nie jest takie elastyczne.

 Opiekunka stekala tak, ze slychac ja bylo w calej wiezy Gryffindoru i obudzila Nevillea, ktory spal sobie smacznie.

Obudziła Nevillea, kimkolwiek Nevillea jest. Wnioskuję, że miała mocny sen, skoro obudziła się dopiero teraz, w końcu w wieży Gryffindoru wiele się działo jeszcze przed przyjściem directora.

Jedyny normalny w tym opku. Na razie...

Chlopiec wyszedl ze swojego dormitorium w stroju do spania czyli nago.

No ja na ich miejscu nie spałabym tam nago, dajcie spokój, przecież to cholernie ryzykowne by musiało być. Jak oni wszyscy tacy wiecznie napaleni tam byli...

No właśnie.

Dziewczyny stojace najblizej dormitorium czyli Luna i Angelina wrzucily Nevillea z powrotem do dormitorium, weszly tam i zatrzasnely drzwi. Zostali sami.

Ależ one zaborcze, chciały Neville'usia tylko dla siebie. Ale szczerze mówiąc, w życiu bym nie pomyślała, że Neville był taki rozchwytywany!

Też bym nie pomyślała. Btw, co tam robiła Luna? Ona nie była czasem Krukonką?

Neville z lekiem spojrzal na rozbierajace sie kolezanki.

Z jakim lekiem? Z Cholinexem? Z Persenem Forte? A może z Permenem? ^^

Z Aviomarinem, bo dostał choroby lokomocyjnej.

- Nie boj sie, nic ci nie zrobimy, tylko sie troche pobawimy. – powiedziala Luna swoim sennym glosem.

Oj, jak tak przeczytałam to zdanie, to mi przyszło do głowy, że Luna chyba jest pod wpływem jakichś dziwnych środków. Tzn. ja wiem, że ona była taka... luniasta, ale w tym opku jej luniastość to nie wszystko, sami zobaczycie. Ach, no i ja na miejscu Neville'a jednak bym się trochę bała. Tak jakoś.

Luna była Krukonką >.<

Neville nerwowo skina glowa na znak ze rozumie.

Tak skina, skina i będzie skinać w nieskończoność. A dziewczyny się tym znudzą i zostawią Neville'a w spokoju. Każdy sposób jest dobry.

Dalej mam nadzieję, że on jest normalny.

 Wtedy Angelina pchnela go na lozko Rona i przygniotla go wlasnym cialem.

A tak z ciekawości, ile ona właściwie ważyła?

Raczej nie tyle, co Neville.

 Neville jeknal

Czyli chyba sporo.

Ej, ona była ścigającą, a nie bokserem wagi ciężkiej!

 i sprobowal sie wytoczyc spod niej, ale Angelina byla silniejsza. przytrzymalajego rece, a Luna przywiazala go do kolumienek w rogach lozka.

O matko, gwałt na Neville'u, do czego to doszło? A to przywiązywanie rąk do kolumienek łóżka kojarzy mi się z książką, o której naprawdę wolałabym nie myśleć. Zwłaszcza ostatnio!

Ciekawe, co stanowiło inspirację dla aŁtorek...

Dziewczyny zaczely rzucac w siebie i Nevillea poduszkami, tak ze na podlodze bylo mnostwo puchu.

*opad szczęki* I po to go przywiązywały do łóżka? Żeby porzucać sobie poduszkami?! Co one, bały się, że Neville im na to nie pozwoli i własnym ciałem będzie tych poduszek bronił? Kretynki.

Może właśnie o to chodzi?

 Luna i Angelina podniosly piorka i zaczely laskotac Nevillea po calym ciele,

Oni wszyscy mają jakiś piórkowy fetysz i zaczyna mnie to niepokoić.

Ja mam bardzo ciekawe skojarzenie, ale lepiej nie mówić, jakie.

 nie zapominajac o dokladnym wylaskotaniu okolic krocza.

No a jakżeby inaczej. *zwątpiła*

A było tak normalnie. Przez kilka zdań.

 Nevilla fiutek wyprezyl sie gotowy do zabawy.

O, kolejny, któremu staje od łaskotek w dupę. Super. O, teraz fiutek. Już nie fitek? Szkoda.

To jest naprawdę smutne...

 Ale dziewczyny mialy ochote jeszcze go podraznic.

Tego fiutka, jeśli dobrze rozumiem. Nie drażnijcie go, jeszcze wam głowy poodgryza, aboco.

Boże, jakie napalone...

Angelina siegnela do barku i wyjela butelke z likierem wisniowym,

Widzę, że w dormitorium naszych boCHaterów jest full wypas, nawet barek tam mają i alkohole w tym barku... Jutro się przeprowadzam.

You sure?

Hmm... Nie, to by było jednak zbyt ryzykowne.

 jej ulubionym i polala brzuch i twarz Nevillea.

*wracają skojarzenia dot. TEJ książki i lodów waniliowych* Ja pierdolę. A po twarzy mu nie lej, jeszcze się chłopak zakrztusi i umrze. *wcale by jej na tym nie zależało*

Był tam jeszcze szampan, Red. W pierwszym tomie był szampan.

 Potem razem z Luna zaczely to z niego zlizywac.

*przygryza wargi* Jestem wystawiana na straszliwą próbę. Nie, nie będzie kolejnych odniesień do TEJ książki!

Nie, wcale.

 Neville napinal miesnie bezskuteczne probujac przerwac wiezy krepujace mu rece i nogi.

Zaraz, moment, a kiedy niby one mu te nogi przywiązały? Parę zdań wyżej mamy wyraźnie powiedziane, że przywiązały mu do kolumienek ręce!

Nogi same mu się przywiązały.

 Czy ona musza sie z nim tak draznic?!

Ona musza się z nim drażni, nie martw się, Neville, musze tak mają. Musza lubi drażnić ludzi.

Taaa...

 Przeciez jego niedlugi, ale za to gruby fiutek

Oszczędź nam szczegółów, plz.

Nie no, kto by pomyślał, że aŁtorki będą to tak dokładnie opisywać.

 niedlugo nie wytrzyma. Niech od razu sie nim zajma, a nie draznia sie z nim!

Jak one mogą się z nim tak drażnić, hańba im! Na stos, na stos! *wcale nie życzy boCHaterom rychłej śmierci*

Wspaniale to brzmi, to "zajma" i "draznia".

W koncu wedrowka przez brzuch skonczyla sie.

Wędrówka, mój Borze, aleście się nawędrowały! Mam nadzieję, że się nie zgubiłyście po drodze, to by dopiero było.

O ile nie wędrowały jelitami, to raczej nie miały szansy się zgubić.

 Luna zaczela ssac koncowke kutasa Nevilla, a Angelina lizala ponizej.

Lizała poniżej końcówki czy poniżej kutasa? Eee, jednak nie chcę wiedzieć, ciekawość to pierwszy stopień do piekła i takie tam.

Ja też nie chcę wiedzieć.

 W koncu zaczely zaspakajac go. I musial przyznac ze bylo to bardzo przyjemne.

A teraz to już w ogóle zdurniałam, przeczytałam powyższe fragmenty kilka razy i wyszło mi, że przyrodzenie Neville'a przyznało, że działania dziewcząt są bardzo przyjemne.

Myślący kutas! Zgroza!

Nagle Luna odsunela swoja twarz od krocza Nevillea, powod byl prosty – zblizal sie wytrysk.

A Luna to wyczuła swoim szóstym zmysłem, zdolna babeczka.

Bosh...

 Angelina zrobila to samo co jej mlodsza kolezanka, ale niestety niedostatecznie szybko, poniewaz podnoszac sie zostala ugodzona strumieniem szybko cieknacej, cieplej i klejacej cieczy wydobywajacej sie z Nevillea……

Pominę te namnożone kropki na końcu zdania, bo mi cholernie niedobrze. Nawpierdzielałam się wczoraj (tj, w przeddzień pisania analizy) żarcia jak świnia, popiłam sobie różnych dobrych napojów, a to i to opko to nie jest dobre połączenie. Także może się na chwilę oddalę... Tak spokojnie i cicho...
http://fc05.deviantart.net/fs71/f/2010/159/9/7/Angel_Beats_Escape_GIF_by_zakaru13.gif

Mam pytanie: czyżby Neville'owi coś podeszło do gardła i rzygnął?

Odcinek 12

Dziewczyny zaczely sie w jego spermie ”obmywac”

Na pewno będą po tym bardzo czyste i będą bardzo ładnie pachnieć. Tak.

*zgarnia szczękę z podłogi*

 zlizywaly z siebie nawzajem i prosto z zrodla.

Właśnie miałam wizję Neville'a, który jest takim źródłem RZyciodajnej wody...

*facepalm* 

[Wycinamy fragment, bo nikt nie umiera no niestety nic się nie dzieje, tylko Neville i dziewczyny znowu się miziają.]

 Potem wyczarowali bloto i urzadzili zapasy.

W trójkę? I bez żadnej widowni? Nuuuda... 
Pff, nieźle potem to dormitorium musiało wyglądać, skrzaty miałe pełne ręce roboty.

No. Mogli wyczarować kisiel i zawołać resztę.

 Gdy byli juz nieco zmieczeni,

Zmieczyli się, kuźwa, patrzcie ich. Ja ich zaraz zsiekieruję albo złuczę, też będzie fajnie.

Ja ich zmaczuguję, to też dobre.

 poszli sie umyc, mydlac dokladnie wszytskie ciala we wszystkich miejscach i psozli spac.

Grzeczni, jako te aniołki. Kto by pomyślał, że oni takie nieładne rzeczy wcześniej robili? No, ale przynajmniej się myją.

Chociaż jedni się tam myją...

 Nie wiedzieli co dzialo sie na dole…

Na dole znikąd pojawiła się Red i zrobiła taką fajną sztuczkę z nitrogliceryną, hurra, koniec opka!

I see the whole city burst into flames.
Let it burn, let it burn, let it burn.


Wszyscy sie pchali byle tylko zaliczyc mcgonagall i dumbledora

http://30.media.tumblr.com/tumblr_lujcm8Ee3G1qhpehmo3_500.gif
Ej, w życiu nie uwierzę, że młodzi uczniowie Hogwartu pchali się, żeby zaliczyć starą babę i jeszcze starszego faceta. Po prostu nie uwierzę.

Banda gerontofilów.

 nie swidomi (WTF?) tego ze wkladali chcacy innym

R.I.P. Logika. [*] Jak wkładali chcący, to raczej świadomie, c'nie?

Może niewidomi.

 lub tez zostali podawani tej rozkoszy.

Wątpliwej jakości rozkoszy, warto dodać.

Podawano ich na tacy, nafaszerowanych podrobami i z jabłkiem w zębach.

 Niestety dumbledore sie wykonczyl

Wykończył się? Ale w sensie wykończył - wykończył? Że nie żyje?! OMG, wreszcie jakiś pozytywny akcent w tym opku, odzyskałam wiarę w blogaskową twórczość! *chóry anielskie śpiewają w jej głowie*
http://thoughtcatalog.files.wordpress.com/2013/09/anigif_enhanced-buzz-16693-1373393154-34.gif?w=584
Nie licz na to.

 i mimo ze mcgonagall protestowala, wyszli.

*mina jej rzednie* Wyszli? To znaczy, że on jednak żyje? 
http://www.writersbloq.com/wp-content/uploads/2013/07/tumblr_mgjneoAEVg1r0u392o1_500.gif
*podaje Red chusteczkę*

Jesli to dzialo sie w gryffindforze, to co bylo w slytherinie?

Nie mów, nie jestem ciekawa, naprawdę nie jestem, nie mów, błagam!
A nazwy domów pisze się z wielkich liter. *warku wark*

I co to za gryffindfor? *szczeka na "f"*

 Otoz tam urzadzili pociag.

Taki?
http://torowisko.cba.pl/gify_pkp/pociagi18.gif

Red, chciałam coś powiedzieć, ale przez tego gifa nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa.

^^

Ustawili sie chlopak-dziewczyna i zaczeli koedukacujna zabawe- kazdy pchal kazdemu tak, ze wszystko sie tzraslo i gdzie sie nie spojrzalo, tam sperma.

Jest dobrze, kochani, znowu mnie to śmieszy, a nie załamuje. Uff.

Dziewczyny pchały chłopaków? Ciekawe, jak?

 A w centrum byl oczywiscie Snape i Filch razem z Pania Norris.

Hmm, Arkanistko, pamiętasz jak w poprzedniej części analizy tego opka pisałam o Filchu? Chyba wykrakałam. 
Snape, Filch i Pani Norris. Mój żołądek. Nigdy więcej nie piszę analizy następnego dnia po imprezie.

No, takie coś to zły pomysł. Bardzo zły wręcz.

 To ostatnia wszyscy oblegalibo uslyszeli od flcha, ze pchanie w nia przynosi niema rozkosz

 Teraz autentycznie mam ochotę im wszystkim zajebać. Zoofile popieprzone. *łyka szybko coś na uspokojenie* Mam coś dla was, zoofile:
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2013/12/fc70cc3986228c6f092f41b1003b32d8_original.gif?1386850583

AŁtorki powinny się leczyć...

Rano- Wielka sala

Dumbledore wstal i zaczal przemowe

*siedzi i słucha*

Khem.

-Drogie ”nastolatki”!

Na co ten cudzysłów? W Hogwarcie uczyli się ludzie w wieku od 11 do 17, 18 lat, więc nastolatkami oni byli.

Może chciał powiedzieć coś innego?

 Uzanalismy ze jestescie na tyle dorosli, ze mozecie sobie pozwolic na zabawy.

No patrz, a ja podczas lektury tego opka utwierdzam się w przekonaniu, że jest dokładnie na odwrót!

No właśnie. Ale Dumbel niby wie lepiej.

 Dlatego codziennie po 22.00 w Wielkiej Sali bedzie urzadzany nightclub.

*siedzi z przerażoną miną i trzyma się krzesła, żeby nie spaść* Wiecie co? Chyba na tym rozdziale zakończymy analizę tego opka, jakoś nie uśmiecha mi się brnąć w to dalej. Już i tak siedzimy po uszy w błocie czy tam... czymś innym.

Mi też się nie uśmiecha walczyć z tym dalej.

 Wstep maja uczniowie 5klasa wzwyz aa i nauczyciele.

No pewnie, Dumbel - pedofil musi sobie wszelkie przyjemności zapewnić. *zaczaja się z siekierą na directora*

Tylko że w piątej klasie byli 15-latkowie. Cóż...

I na tym kończymy. Jeszcze w tym rozdziale aŁtorka pisze, że do Hogwartu przybyły trzy uczennice, z którymi będzie "niezła zabawa" i koniec.
Przetrwałyśmy. Cudowne uczucie. Ale dla pewności...
http://24.media.tumblr.com/tumblr_m0q26nTVka1r5ur0ho1_500.gif

Dziękujemy wam wszystkim, że dotrwaliście do końca wspólnie z nami ;)

Pozdrawiamy Was!